Archiwum

Posts Tagged ‘Powergym’

KONKURS – Dogonić Kenijczyków i Energy Daily Pack

Czerwiec 4, 2013 13 Komentarzy

Wyniki konkursu:

Dziękuję wszystkim za udział w konkursie i za typowanie mojego wyniku.

Są już dostępne oficjalne wyniki na stronie organizatora:
http://www.biegiemprzezpolske.pl/docs/cross_maraton/wyniki_cross_polmaraton_2013.pdf

Zająłem 44 miejsce. Najbliżej tego wyniku w typowaniu był Krzychu, który podał 45 lokatę . Gratuluję wygranej !!!

———————–

Mam dla Was pierwszy konkurs na blogu! 🙂

konkurs2
Do wygrania w konkursie jest książka od Wydawnictwa Galaktyka, Dogonić Kenijczyków.

Adharanand Finn, współpracownik „Runner’s World”, przez wiele lat przyglądał się kenijskim biegaczom i ich zwycięstwom w najsłynniejszych biegach długodystansowych, maratonach oraz biegach ulicznych, aż w końcu zapragnął poznać sekret ich niebywałej szybkości i przekonać się, czy zdoła dotrzymać im kroku.

Zabrawszy rodzinę (i sprzęt do biegania), przeniósł się z angielskiego hrabstwa Devon do niedużego miasteczka Iten w Kenii, światowej stolicy biegania, ojczyzny setek najwybitniejszych kenijskich sportowców. Finn zawiązał buty, postawił nogę na szlaku i zaczął biegać ramię w ramię z mistrzami olimpijskimi, młodymi obiecującymi sportowcami i bosonogimi dziećmi. Jadł to samo, co oni, jeździł z nimi na obozy treningowe, rozmawiał z ich trenerami i wstawał o piątej rano, by biegać po wzgórzach. Zwieńczeniem tego trudu była realizacja marzeń: start u boku Kenijczyków w pierwszym maratonie Adharananda, niełatwym wyścigu przez krainę lwów.

Dogonić Kenijczyków to jednocześnie relacja z wnikliwych badań i opis osobistej przygody. To opowieść dla każdego, kto kiedykolwiek zastanawiał się, dlaczego Kenijczycy są tak szybcy i czego moglibyśmy się od nich nauczyć.

oraz zestaw odżywek Energy Daily Pack od PowerGym

ENERGY DAILY PACK – unikatowe połączenie trzech produktów marki POWERGYM, które do tej pory dostępne były tylko na zamówienie realizowane przez Kadry Narodowe i zorganizowane kluby sportowe, mające dostęp do lekarza medycyny sportowej.

W skład ENERGY DAILY PACK wchodzą:

– ENERGY PLUS sasz 90 g
1 saszetka ENERGYPLUS rozpuszczona w 500 ml wody tworzy wyjątkową formułę przedtreningową opartą na węglowodanach o niskim indeksie glikemicznym. Uzupełni Twoje zapasy glikogenu, dzięki czemu, będziesz miał mnóstwo energii nie obciążając układu trawiennego.

– ISOPOWER sasz 40 g
1 saszetka ISOPOWER na 700ml wody to wyjątkowy napój izotoniczny dla profesjonalistów. Uzupełnia: witaminy, minerały, oraz elektrolity w organizmie sportowca. Zapobiega skurczom mięśni oraz wspiera prawidłową i szybką regenerację po intensywnym wysiłku.
– POWER BOMB amp 10 ml
1 ampułka POWERBOMB, to bardzo szybki zastrzyk energii, pozwalający nawet na 6 godzinny wysiłek w pełnym skupieniu i na 100 % swoich możliwości. Jest produktem niezbędny przed treningiem lub zawodami.

Co należy zrobić, aby wygrać w konkursie?

W najbliższą sobotę (8 czerwca) startuję w 3. Cross Półmaratonie nad Pilicą.

Wasze zadanie to:
polubić stronę biegamblog na Facebook,
– dodając komentarz pod tym wątkiem, wytypować które miejsce zajmę w zawodach w kategorii OPEN. Zadanie jest o tyle trudne, że do końca nie wiadomo ilu zawodników wystartuje w półmaratonie. Równolegle będzie odbywać się maraton 🙂

Konkurs trwa do piątku 07.06.2013r. (do godziny 24.00)

Wygrywa ta osoba, która najtrafniej wytypuje moje miejsce w zawodach. Jeśli dwie lub kilka osób wytypuje to samo miejsce, wygrywa ta, która jako pierwsza umieści komentarz pod tym wątkiem.

Dla ułatwienia tutaj znajdziecie wyniki z zeszłego roku.
Trasa zawodów nie jest łatwa. W większości wiedzie po lasach przylegających do rzeki Pilicy. Zawodnicy do przebiegnięcia mają trzy 7-kilometrowe pętlę.

Będę biegł w miarę spokojnie, jednak mam w planie z zapasem zmieścić się w dwóch godzinach. Zawody te mają być kolejnym sprawdzianem przed sierpniowymi zawodami. Jeśli ma to jakieś znaczenie to biegnę z plecakiem 🙂

Mój wynik półmaratonie ulicznym z wiosny tego roku to: 01:46:15

Mała podpowiedź od organizatorów zawodów.
Na tą chwilę do półmaratonu zgłoszonych jest 88 zawodników.
🙂

Ogłoszenie wyników 10.06.

Powodzenia ! 🙂

Reklamy

Bieg Łosia – relacja, Chudy Wawrzyniec – cz.2/1 – przygotowania

Kwiecień 6, 2013 2 Komentarze

Mam Łosia, ale tego prawdziwego nie widziałem...
Plan był inny. To miał być bieg w temperaturze około kilkunastu stopni (oczywiście na plusie). Miało być zielono i przyjemnie. Miała być piękna, świeża trawa. Miał to być typowy bieg trialowy po lasach Puszczy Kampinoskiej.

Niestety wszyscy widzą jak jest z pogoda. Nie ma sensu się rozpisywać na ten temat. Tak więc tegoroczna edycja Biegu Łosia odbyła się w iście zimowej scenerii. Śnieg po kostki, temperatura delikatnie na plusie.

Bieg Łosia to dość nietypowe zawody ze względu na dystans – 17 km. Taka oryginalność cieszy. Dobrze, że organizator na sile nie skraca, ani nie wydłuża dystansu. Taka formuła to plus tych zawodów. Organizatorem zawodów są ekobiegi.pl Na starcie pojawiło się około 300 zawodników. Start i meta zarazem zlokalizowana była w Dziekanowie Leśnym.

Zawody te traktowałem jako szybszy trening. Forma testu przed sierpniowym „Chudym”. Nie nastawiałem się na czas. Założyłem, że w 1:30 powinno się udać przebiec 17km i poprosiłem małżonkę, aby czekała na mnie z synkiem na na mecie około 11:30 (pomyliłem się jak się potem okazało o niecały kwadrans).

Wstępnie planowałem pobiec w końcu w krótkich spodenkach. Niestety po raz kolejny trzeba było założyć długie legginsy. Na nogi założyłem trialowe Brooks Cascadia 8, które mam od 4run.pl. Zawody te miały być testem tych butów – tylko aura miała być inna. Tak czy inaczej, w śniegu po raz kolejny buty zdały egzamin. Pod koniec kwietnia przeczytacie szczegółową recenzje na stronie 4run.pl oraz na moim blogu. Nierozłącznym towarzyszem Brooks’ów są skarpety Compressport, które dziś przeszły test wchłaniania wody 🙂 Czas i dystans na zawodach z powodzeniem odmierzał Garmin Forerunner 210.

Start

Ustawiłem się dalszej części stawki. Punkt godzina 10.00 ruszyliśmy. Ustawienie się daleko, okazało się w sumie głupim pomysłem. Trasa była wąska. Może inaczej. Trasa była szeroka ale udeptany fragment trasy był wąski. Po bokach śnieg ponad kostki. To spowodowało, że przez pierwsze kilka kilometrów biegliśmy gęsiego. Jeden za drugim. Ten kto wyprzedzał, płacił cenę znacznego wzrostu tętna. Powiem szczerze, że nie spodziewałem się, że delikatnie przyspieszając i hasając w śniegu można tak szybko wejść w „czerwona strefę”. Było ciężko. Parę razy ja wyprzedzałem, parę razy mnie wyprzedzali. Około 6-7 km zawodnicy się bardziej rozbiegli i było więcej miejsca.

bieg łosiafot. Piotr Krawczyk

Półmetek
Gdzieś około ósmego kilometra znajdował się punkt odżywczy. Była woda, ciepła herbatka, ciastka, rodzynki oraz morele. Ja zjadłem jedno ciasteczko, wypiłem dwa kubki wody i zaaplikowałem Powerbombę.
Tempo było wolne, tętno wysokie i cały czas masa śniegu. Wszędzie biało. Momentami jednak „puszcza wodę puszczała” i było bardzo mokro. Jeszcze będąc na 14 -15 km myślałem o tym, żeby ostatni kilometr finiszować. Nie miałem sił. Pierwszy raz na zawodach wbiegałem na metę normalnie. Tak jak biegłem. Bez szaleńczego finiszu.
Wbiegłem z czasem około 01:44:50

bieg łosiafot. ekobiegi.pl

Na mecie czekał na mnie bardzo ładny medal oraz kochana niebiegająca (na razie) małżonka oraz synek. Padłem, po chwili powstałem i zjadłem bardzo dobre spaghetti w sosie bolońskim.

Świetne zawody i świetna organizacja. Wszystko ach i och. I to wszystko za 30 zł opłaty startowej. Cud, miód, orzeszki. Ja akurat należałem do tych szczęśliwców, którzy wygrali w konkursie Sport Guru i pakiet miałem za free (dzięki tym, którzy na mnie wtedy zagłosowali 🙂 )

Mój prawie 3 letni synek także pozytywnie ocenia zawody. Co prawda łosia nie spotkał ale za to odwiedził stadninę koni. Dostał także swój pierwszy medal. Będzie z niego biegacz 🙂

zdjęcie(2)fot. małżonka. Dwa Łosie 🙂 Synek na zdjęciu nie płacze tylko się szczerzy do zdjęcia 🙂

Co ma Bieg Łosia do Chudego Wawrzyńca?

Sporo. Na tych zawodach uświadomiłem sobie parę ważnych rzeczy. Muszę jeszcze więcej biegać w terenie. Bardzo ważne jest wzmocnienie mięśni brzucha i pleców. Ogólnie ćwiczenia ogólnorozwojowe. Tak, aby podczas trudnego biegu nie mieć kłopotów z utrzymaniem odpowiedniej sylwetki. Ważna jest praca całego ciała i odpowiednia ekonomika biegu. Muszę popracować nad techniką pokonywania podbiegów. Nie mogę tracić tyle sił na tych fragmentach trasy. Tutaj było dużo śniegu i trzeba było wysoko unosić nogi, ale na „Chudym” może być np. błotniście i ślisko. Buty w śniegu prawie całkowicie przemokły. Muszę pamiętać i koniecznie zabrać zapasowe skarpetki. Ich przebranie na trasie może być (będzie) konieczne. Powinienem także pamiętać o tętnie. Lepiej biec wolniej, niż za szybko. I stara ale bardzo ważna zasada. Na początku biec powoli i trzymać się grupy. Nie wyrywać się do przodu bo to nie ma sensu. Tutaj nie biegnie się na czas.
Kolejnym etapem przygotowań do zawodów będzie majowy bieg na 10 km – Bieg Szczęścia.
Acha. Mój oficjalny czas to: 01:45:25. Byłem 119 na 217 zawodników na mecie. Warto zaznaczyć, że zawody wygrał człowiek (chyba) nie z tej ziemi z czasem 01:13:24 !! Kosmos totalny!!!