Archiwum

Posts Tagged ‘Maraton warszawski’

Sezon 2013

Styczeń 10, 2013 4 komentarze

Przyszedł czas na ujawnienie biegowych planów na ten rok. Wcześniej jednak muszę krótko rozliczyć się z zeszłym rokiem. Tak więc w 2012 roku nabiegałem prawie 1 400 km.

1357832082_0e64073e67cfa9b0f6d035f99e659964

Wynik w sumie dobry. To jeszcze raz tyle co w 2011. W zeszłym roku poprawiłem swoje wyniki na wszystkich dystansach. Najbardziej jestem zadowolony z wyniku na 5 km podczas Biegu Ursynowa: 00:21:50. Fajny wynik też udało się uzyskać na 10 km w Biegnij Warszawo 00:46:00. W zeszłym roku pobiegłem dwa maratony. I tutaj jest mały niedosyt. Chciałem złamać 4 godziny. Trochę zabrakło. Na Mazurach było 04:04:43 a w Maratonie Warszawskim 04:04:38. W stosunku do 2011 poprawiłem się o pól godziny 🙂

Mój kuferek z medalami wzbogacił się o 9 krążków 🙂 Generalnie poprzedni sezon uważam za udany.

W roku obecnym mam zamiar znacznie zwiększyć kilometraż. Planuję wziąć udział w kilku półmaratonach i maratonach. Wykrystalizował się także główny cel na ten sezon.

Jeśli chodzi o najważniejsze biegi w tym roku to mój kalendarz na 2013 wygląda następująco:

2013.03.24 – Półmaraton Warszawski
2013.04.14 – Łódź Maraton Dbam o Zdrowie
2013.04 – Kraków Maraton

2013.06.22 – Maraton Mazury


2013.08.11 – Chudy Wawrzyniec 50 km*

2013.09.11 – Tarczyn Półmaraton – data do potwierdzenia
2013.09.29 – Maraton Warszawski – lub Poznań – 13.10

Do tego oczywiście biegi na krótszych dystansach, czyli 5 km i 10 km.
Plany ambitne. Zobaczymy co z tego wyjdzie.

* Chudy Wawrzyniecto główny bieg tego sezonu. Przemyślałem sprawę i zapisałem się na bieg ultra. Uważam, że jestem w stanie ukończyć te zawody w wersji krótszej – czyli 50 km. Ukończyć – taki jest cel dla tego biegu.

004

Chudy Wawrzyniec to terenowy biegu ultra na dystansie 80 km i 50 km po szlakach polsko-słowackiego pogranicza w Beskidzie Żywieckim. Impreza debiutowała w zeszłym roku. Ze względu na trudne warunki pogodowe, jej skala trudności była nawet większa niż Bieg Rzeźnika. Więcej informacji na stronie organizatora: http://www.chudywawrzyniec.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=9&Itemid=102
Teraz przede mną pół roku przygotowań do tych zawodów. I jeszcze rzecz najważniejsza – ważniejsza niż same zawody – przekonać Moją (Nie)sportową Żonę do wyjazdu w góry w tym czasie. Mam trochę czasu…

Do zobaczenia na trasie.

34. Maraton Warszawski – relacja (Nie) bohater Narodowego

Październik 1, 2012 5 komentarzy

(Nie) bohater Narodowego,  Stadion Klęski Narodowej (dobry tytuł zapożyczony z staszewskibiega.blox.pl)

Zacznijmy od pozytywów. Życiówka jest.  Dlatego, że trasa na Maratonie Mazury nie miała atestu i podobno była trochę krótsza. Więc jakiś tam sukces wczoraj odniosłem. Ale plan był inny. Znacznie inny.

Usprawiedliwię się chorobą. Na kilka dni przed startem zakończyłem walkę z przeziębieniem. Chyba gripexy i aspiryna pozostawiły osłabienie w organizmie. Ale od początku…

Start
Ustawiłem się grzecznie pod tabliczką 4:00 z założeniem, że będę się trzymać grupki a w drugiej połowię trochę im odjadę (tak na marginesie do 35 km plan działał)

Przez pierwsze kilka kilometrów przedzierałem się przez tłum biegaczy. Nie ma co. Przeszło siedem tysięcy startujących robi swoje. Pierwsza połówka zgodnie z planem. Tempo na poziomie  5:30 co jak chyba potem się okazało mogło być trochę za szybkie.

Sama trasa bardzo fajna.

Słowa uznania dla kibiców. Sporo ludzi pod Mostem Poniatowskiego, na Ursynowie grupa ludzi wzdłuż trasy. Fajnie 🙂 Ciekawie było w parku Natolin. Nie wiedziałem, że taki ładny park jest w Warszawie. Co prawda było bardzo wąsko i niebezpiecznie – na podbiegu jeden z zawodników miał jakiś wypadek i leżał na drodze – służby ratownicze szybko dotarły na miejsce ale przez chwilę było bardzo wąsko kiedy jechała karetka – mam nadzieję, że nic poważnego się nie stało).

Wróćmy do mojej walki. W pewnym momencie wyprzedziłem „balonik” na 4:00. To był dobry znak. Czułem się dobrze. Czasami trochę bolały kolana ale ogólnie było dobrze. Woda, izotonik, banan. Korzystałem z punktów odżywiania.
Nie używałem żeli. Niektórzy dzięki temu odnieśli sukces. Inni odwrotnie. Ja nie chciałem ryzykować. Nie testowałem wcześniej.

Po przebiegnięciu 21 km starałem się trochę przyśpieszyć. Na 30 km miałem zapas ponad minuty. Nawet prawie dwóch. I to chyba przyczyniło się do porażki. Wiedziałem, że jak mam zapas to mogę zwolnić. A jak już zwolniłem to ciężko było przyśpieszyć.

Do 36 km było w miarę. I tutaj się skończyło. Skończyła się benzyna w moim pojeździe. Silnik przestał pracować. Auto stanęło. Było tak blisko, a zarazem daleko. W tempie 7:00 nie da się pobiec na założony wynik. I tak przegrałem walkę ze sobą. Zabrakło sił. Głowa w sumie chciała. Nogi i mięśnie już nie. Człapałem do 40 km. Potem zobaczyłem z daleka stadion i jakoś się zebrałem. Coś tam jeszcze pobiegłem, ale byłem „biegowym zombie” 🙂

Wbiegłem na stadion. Słyszałem wrzawę zgromadzonych kibiców. Naprawdę fajne uczucie. Tradycyjnie niesiony euforią szybko finiszowałem. Ukończyłem swój trzeci maraton. Na mecie zameldowałem się z czasem 04:04:38.
Wynik poniżej oczekiwań…

Zawody i organizację oceniam bardzo dobrze. Start na moście to strzał w dziesiątkę (na połówce start był w tym samym miejscu). Meta na Stadionie Narodowym – bajka. Kibice dopisali. Był doping, była atmosfera.  Trasa dobrze zabezpieczona, wystarczająca ilość punktów odżywczych. Na mecie pyszna pomidorowa 🙂 Jedyny mankament to zmyłka na starcie z „miejscem startu”. Balon był w innym miejscu, niż pomiar czasu co mogło zmylić w którym momencie rozpocząć pomiar czasu na zegarku.

Teraz tydzień z lekkim treningiem. W niedzielę Biegnij Warszawo w tempie chyba rekreacyjnym. Co dalej, zobaczymy… Na wiosnę chyba będziemy znowu próbować złamać 4:00 i to nawet o 15 – 20 minut. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Na pewno zebrałem kolejne doświadczenie i wiem, że na następny maraton będę jeszcze mądrzejszy.

Cyfry:

Wyniki nieoficjalne:
http://www.maratonwarszawski.com/files/34maratonwarszawski_2.pdf

Liczba zawodników zgłoszonych do startu w imprezie: 9236
Liczba nadanych numerów startowych: 7748
Liczba zawodników na starcie: 6913
Liczba zawodników, którzy ukończyli bieg w limicie czasowym: 6769
Liczba kobiet biorących udział w biegu: 745

Zdjęcia wkrótce.

Jestem gotowy

Wrzesień 28, 2012 Dodaj komentarz

Jestem przygotowany. Właśnie odebrałem pakiet startowy 🙂

Wejście:20120928-123713.jpg

20120928-123849.jpg

Meta:20120928-123926.jpg

Szczęśliwy numerek 🙂20120928-124013.jpg

Maraton – na miesiąc przed startem

Wrzesień 2, 2012 1 komentarz

Został już niecały miesiąc do startu w Maratonie Warszawskim. Przygotowania idą dobrze. Myślę, że nawet bardzo dobrze. W sierpniu nabiegałem 180 km, co jest moim rekordem jeśli chodzi o miesięczny dystans. Czy to mało, czy to dużo – na tym etapie mojego rozwoju biegowego chyba jest ok.  Jako, że cały czas się wciągam w bieganie to jestem przekonany, że w przyszłym roku o tej porze będzie więcej  Zdecydowanie więcej 🙂 z 250 km 🙂

Parę dni temu dostałem plan treningowy na wrzesień. Wygląda bardzo ambitnie. Dużo fajnych treningów. Nie jest monotonny. Oj dzieje się 🙂

Cel na maraton jest ambitny. Minimum to złamanie 4 godzin. Każdy gorszy czas będzie porażka. 3:55 – 3:50 – z takim czasem muszę być na mecie. Wszystko co lepiej będzie bardzo dobrym rezultatem i moim małym sukcesem.
Po dobrych wynikach na 5 i 10 km jest apetyt na dobry wynik. Mam nadzieje, że podczas najbliższego startu kontrolnego w pół maratonie uda się pobiec w granicach 1:48 co będzie dobrym prognostykiem 🙂

A tak swoja droga już myślę gdzie pobiegnę na wiosnę…Trzeba już zaplanować jakiś wyjazd. Może jakiś maraton zagraniczny…..Paryż, Wiedeń… Hmm…

Maraton Warszawski

Sierpień 15, 2012 3 komentarze

Tik tak, tik tak,  Maraton Warszawski zbliża się wielkimi krokami.
Już 30 września stanę na linii startu. Prawe mówiąc nie mogę się już doczekać. Jeszcze 44 dni.

Przed głównym biegiem sezonu jeszcze dwa sprawdzany. W niedziele Praska Dycha i w połowie września jabłkowy półmaraton w Tarczynie.

Dziś jest ostatni dzień urlopu. Przez dwa tygodnie leniłem się strasznie. Co prawda treningi biegowe w drugiej połowie urlopu realizowanej sumiennie, ale czuje że mam zaległości. Pobyt nad morzem nie był korzystny dla biegania (mała ilość treningów i urlopowy tryb życia 🙂 ). Chodź od biegania w sumie także chwilę można/trzeba odpocząć. W niedziele na Praskiej zobaczę gdzie jestem z formą. Czy uda się pobić życiowe w Parku Skaryszewskim? Zobaczymy, chyba będzie ciężko.

Biegam wg planu Wojtka Staszewskiego (Kancelaria Sportowa) i tak jak w przypadku Maratonu Mazurskiego plan się sprawdził to w przypadku zawodów na 10 km mam delikatne wątpliwości. Trenowałem interwały, ale nie czuje mocy i szybkości.  Ale to chyba przez ten cholerny urlop – kiedy skróciłem kilka treningów. Odpuściłem Bieg Powstania Warszawskiego. Nie wiem do końca czego się spodziewać. Zobaczymy.

Wracają do Maratonu. Poniżej kilka przydatnych info z materiału video zarejestrowanego przez bieganie.pl

http://vimeo.com/47480010

Ten medal będzie czekał na mnie na mecie. Prawda, że ładny?

Wydane mi się, że do maratonu jestem przygotowany. Dobry plan Wojtka, realizowany prawie w pełni (poza urlopową wpadką) z dużą ilością wybiegań przeplatany interwałami. Mazury pokazały, że jest też już doświadczenie i wiem mniej więcej jak biec. Także jestem spokojny. Wiem, że przy mądrym biegu stać mnie na czas poniżej 4 godzin. I to jest cel. Wszystko poniżej będzie super wiadomością. Gdzieś tam w głowie marzy się 3:45, ale to chyba dopiero w przyszłym roku może na wiosnę. Na pewno o ile nic się nie przydarzy to poprawie czas z zeszłego roku 🙂

Szykuje się wspaniała impreza. Już ponad 6 tys uczestników, a to jeszcze nie koniec.  Meta na Narodowym mówi sama za siebie. Wiem, że gdy pod koniec przyjdzie kryzys to z pewnością widok stadionu będzie działał motywująco 🙂

Na ta chwile mam mały dylemat co do sprzętu. Nie wiem w czym pobiec. Czy w sprawdzonych Asicsach czy w księżycowych Nike’ach w których od niecałego miesiąca regularnie biegam i bardzo dobrze się w nich czuję. Zobaczymy jak będzie po Praskiej. Tam będzie pierwszy test Nike’ów w zawodach.

Dwa tygodnie po Maratonie Warszawskim jest Poznań…. kusi mnie…