Archiwum

Archive for Lipiec 2013

Nike przedstawia – Nike Free Flyknit i Nike Free Hyperfeel

Lipiec 24, 2013 1 komentarz

Czołowe miejsce na mojej półce z butami do biegania zajmuje Nike Flyknit Lunar 1. Teraz Nike zamienia Lunarową podeszwę na ta znaną z modelu Free. Czy będzie kolejna rewolucja? Powiem szczerze, że nie mogę się doczekać pierwszych treningów w Nike Free Flyknit. Czy bieganie bez skarpetek się sprawdzi? Jak z wytrzymałością  i praniem?

Nike Inc. –  światowy lider technologii sportowych – podczas oficjalnej prezentacji w siedzibie głównej Nike w Beaverton, w stanie Oregon, przedstawił cztery  nowe  technologie biegowe. Nowe produkty zostały zaprojektowane zgodnie z konceptem „Nature Amplified”. U jego podstaw leży idea wykorzystania i rozwijania naturalnego potencjału ludzkiego organizmu, która została wsparta szczegółowymi badaniami naukowymi oraz doświadczeniami profesjonalnych sportowców.
Podczas premiery zaprezentowano dwa nowe modele butów biegowych – Nike Free Flyknit oraz Nike Free Hyperfeel – a także dwie innowacyjne technologie Aeroloft i Dri-FIT Knit, które znajdą zastosowanie w odzieży sportowej.

Innowacyjność nie powinna być traktowana jako „sztuka dla sztuki”, lecz zamierzone
i świadome działanie, którego celem jest tworzenie nowych, ale przede wszystkim lepszych rozwiązań
i produktów. Bieganie, które jest sercem i duszą Nike, nieustannie inspiruje do opracowywania
i wdrażania rewolucyjnych technologii, stanowiących siłę napędową oraz podstawę przyszłego rozwoju spółki
– powiedział Mark Parker, Prezes i Dyrektor Generalny Nike Inc.

Innowacyjne obuwie             

Nike Free Flyknit to fuzja dwóch najbardziej innowacyjnych technologii, stosowanych w obuwiu biegowym: idealnie dopasowanej, lekkiej i dzianej cholewki Flyknit oraz elastycznej podeszwy Free. Dzięki wykorzystaniu technologii mapowania ciśnienia, które pozwoliło wskazać kluczowe obszary nacisku na stopę podczas biegu, model ten oferuje maksimum korzyści wynikających z naturalnego ruchu. Unikalna, tkana struktura buta gwarantuje z kolei świetną wentylację oraz wrażenie „drugiej skóry”.

freeflyknit

Nike _Free_Flyknit

Nike Free Hyperfeel to but zaprojektowany, aby idealnie odwzorowywać ruch stopy. Wkładka z poprzecznymi nacięciami sprawia, że stopa ma bezpośredni kontakt z systemem amortyzacji Lunarlon, a ultra-cienka, kratkowana podeszwa pozwala na pełne wykorzystanie zalet naturalnego ruchu.

Nike_Free_Hyperfeel

Technologie odzieżowe

Nike Aeroloft to technologia spełniająca potrzebę zapewnienia właściwej temperatury ciała
w chłodniejszych warunkach. Rozwiązanie to zadebiutowało w lekkim bezrękawniku biegowym Nike Aeroloft 800 Vest, posiadającym ultra-cienką warstwę izolacyjną, która w połączeniu z precyzyjnym systemem wentylacji pozwala na skuteczne odprowadzenie wilgoci.

Nike Dri-FIT Knit to ultra-miękka tkanina zaprojektowana, by umożliwić sportowcom zachowanie optymalnej temperatury ciała w każdym warunkach. Zastosowana w jej produkcji technologia wykorzystuje widoczną gołym okiem strukturę o zróżnicowanej gęstości splotu, zapewniającą optymalny poziom chłodzenia. Otwarta struktura po bokach ubiorów zwiększa wentylację w kluczowych strefach,
a bezszwowa konstrukcja gwarantuje idealne dopasowanie.

Kluczowym założeniem „Nature Amplified” jest projektowanie dla ciała znajdującego się w ruchu
i tworzenie niezwykłych produktów, które intuicyjnie dopasowują się do potrzeb i wymagań ludzkiego organizmu
– powiedział Trevor Edwards, Nike Brand President i dodał – Obuwie i odzież,
którą zaprezentowaliśmy światu to połączenie wytężonej pracy naukowców z Nike Sport Research Lab
z bezcennymi doświadczeniami profesjonalnych sportowców oraz opiniami miłośników biegania.

Więcej informacji o produktach znajduje się na Nike.com.

Reklamy

Chudy Wawrzyniec – zostały trzy tygodnie

Lipiec 21, 2013 17 Komentarzy

Zostały trzy tygodnie do Chudego. Niewiele już mogę poprawić. Teraz muszę myśleć o tym,  aby niczego nie zepsuć. Nadal mam świadomość, że biegam za mało. Cztery treningi tygodniowo i jakieś 50-60 km to jednak nie jest dużo. Ograniczony czas nie pozwala biegać więcej. Mam nadzieję, że jakość tych treningów jest optymalna i nie odetnie mnie na trasie. Po wczorajszym treningu (20 km wybiegania połączone z bieganiem po górce) zdecydowałem, że nastawiam się ostatecznie na trasę 50+ (jakieś 55km). Na prawdziwe ultra przyjdzie czas w przyszłym roku, kiedy będę miał lepszą stabilizację (ciągle za mało ćwiczeń stabilizacyjnych), a przede wszystkim doświadczenie w bieganiu po górach. Nie wiem co musiałoby się stać i jak musiałbym się dobrze czuć, aby na 40 kilometrze skręcić w prawo i wybrać trasę 80+ (85km). Nie jestem na to gotowy. Mój cel na Chudy Wawrzyniec to minimum: dobiec do mety w limicie czasu w dobrym zdrowiu. Plan optymalny to przebiec trasę w sensownym czasie i napierać ile się da. 7-8 godzin będzie chyba dobrym wynikiem. Obawiam się o pogodę. Gdy będzie padać, jak rok temu, to nie będzie wesoło. Mam nadzieję, że teraz będzie znacznie mniej wody i błota na trasie.

1011498_547152242015861_1579175187_n

Przygotowania trwają. Liczę na to, że start w Chudym pomoże mi zrealizować inny cel na 2013. Czyli w końcu przebiec maraton poniżej 4h i to ze sporym zapasem. 3:45 – tyle zakładam. O realnym czasie pomyślę po Półmaratonie Tarczyńskim w połowie września. Aha, czy mówiłem już, że w tym roku maraton biegnę w Poznaniu? Nie – no to mówię 🙂

Taktyka

Trenuje dużo podbiegów. Nie ma opcji żeby to nie przyniosło pozytywnych efektów. Najbardziej jednak obawiam się zbiegów. Wiem, że do tego potrzeba odpowiedniej techniki. Ja jej nie mam. No bo skąd na płaskim terenie mam niby mieć. Nie da się wszystkiego wytrenować na Górce Szczęśliwickiej czy Kopie Cwila.

Kopa Cwila – fot. Wikipedia

Nie biegałem jeszcze o 4 nad ranem, także to będzie dla mnie nowe doświadczenie. Będę biegł w półśnie 🙂 Kluczem do dobrego samopoczucia jest spokojny start. Bez rwania do przodu. Podbiegi lekkie będę pokonywać biegiem. Na tych bardziej stromych będę przechodził do marszu. W drugiej fazie biegu będę korzystał chyba z kijków. Zwłaszcza Wielka Racza i Wielka Rycerzowa. Tak przynajmniej wskazuje profil trasy. Na początku będę napierać do góry opierając ręce na nogach. Taki sposób wspinania się chyba jest dobry. Gdy zabraknie sił użyję kijków. Najgorsze będą paradoksalnie zbiegi. Tam można najwięcej zyskać ale i stracić. Nie mam opanowanej techniki zbiegu. Będę się uczył na trasie. Zakładam, że w drugiej części trasy mięśnie będą na tyle zmęczone, że szybkie zbieganie będzie niemożliwe. Zawsze jednak można przymknąć oczy i lecieć…. 🙂

Sprzęt

Najważniejsze są buty. Pobiegnę w trialowych Brooks Cascadia 8. Pisałem o nich jakiś czas temu. Biegam w nich regularnie. Moje stopy bardzo je lubią. Są wygodnie, dobrze trzymają stopę i co najważniejsze, są na tyle wybieganie, że można je zabrać na górskie zawody. Nadal rozważał zabranie zapasowej pary butów na przepak. Może zabiorę Nike Lunarglide 4 w razie czego,  gdyby coś stało się na trasie z Brooksami. Jeszcze zobaczymy.

Krótkie, czarne leginsy Asics.  Są obcisłe,  przez co minimalizuję ryzyko wystąpienia otarć. Po odpowiednim nasmarowaniu kremem powinno być wszystko ok. W krótkich, luźnych spodenkach na dłuższych dystansach niestety jestem dość poobcierany i nie potrafię rozwiązać tego problemu. Dlatego decyzja o leginsach.

————–
Mateusz w komentarzach napisał o kompresji. Zapomniałem tutaj o tym napisać  🙂  Oczywiście na zawody zabieram skarpety kompresyjne COMPRESSPORT Full Socks,
które są towarzyszem podczas weekendowych wybiegań. Biegam w nich od listopada 2012 i jestem zdania, że kompresja działa, a skarpety przynoszą ulgę i przyśpieszają regenerację. Jakość wykonania tych skarpet jest na bardzo wysokim poziomie. Wiele innych skarpet po pół roku użytkowania posiada widoczne oznaki przetarć, zmechaceń. W Compressportach tego nie ma.

————–

Koszulka to albo czerwona Drużyny Szpiku na krótki rękaw albo moja ulubiona, treningowa niebieska Nike z Praskiej Dychy. Obie maja ze sobą setki kilometrów i są dobrze przetestowane.

Kurtka
Jeszcze nie mam ale mam zamiar zakupić w Decathlonie taką zwykłą biegową wiatrówkę . Coś muszę mieć w razie deszczu, wiatru lub niskiej temperatury. Najważniejsze żeby złożona zabierała mało miejsca w plecaku.

Kijki
Zabiorę ze sobą. Nie zakładam raczej dużo z nich korzystać, ale mogą się przydać. Nigdy nic nie wiadomo. Lepiej mieć kijki, jak szukać na trasie jakiegoś badyla. Mam zamiar jeszcze trochę pobiegać z kijkami, aby bardziej się z nimi zaznajomić. Nie kupowałem ich. Dostałem je od rodziny. Są to (chyba) dość zwykle kijki trekingowe. Składa się je na trzy części i są dość lekkie. Mam porównanie z RaidLight i ANT z napieraj.pl Oczywiście pewnie nie są tak wytrzymałe i wygodne, ale jak na ten jeden raz powinno być ok.

zdjęcie

Plecak
Decathlonowy plecak QUECHUA RT Team 10l wypróbowany na weekendowych wybieganiach. Muszę dobrze zaplanować jego zapakowanie. Wszystko musi być ułożone i maksymalnie wygodne podczas biegu. Plecak w sumie jest świetny. Jedynie co przeszkadza mi to rurka od bukłaka, która dość często się zsuwa i zaczyna latać podczas biegu. Nie mogę jej skrócić i włożyć głębiej do plecaka ponieważ się zagina i nie można pić. Nic nie leci. Muszę jeszcze nad tym popracować. Najgorsze są szybkie zbiegi z plecakiem. Wtedy to rurką już kompletnie lata na wszystkie strony i się wysuwa. Poszukam jakiegoś rozwiązania.

Lampka Petzl TIKKA2, którą mam od dwóch lat. Kupiłem ja z myślą o wieczornym zimowym bieganiu. W mieście zdała egzamin. Zasięg światła to 29 metrów. Czy w beskidzkich ciemnościach będzie ok? Myślę, że nie gdyż strumień światła jest dość krótki, jednak ilość biegaczy na starcie w odpowiedni sposób oświetli drogę. To tylko mniej więcej jedna godzina do czasu kiedy wstanie słońce, więc damy radę. Zanim zawodnicy się rozbiegną to minie kilka kilometrów a wtedy będzie już jasno.

Buff to bardzo fajna i przydatna rzecz. Można zrobić czapkę, opasek lub na przykład chustę. Może się przydać. Nic nie waży a może ochronić głowę lub szyję. Zabieram 🙂

Dodatki: telefon, folia ratunkowa, podręczna apteczka, krem, kasa, mapa
Mapę dostanę od organizatorów. Trzeba mieć przy sobie ponieważ zagrożenie pomylenia trasy lub co gorsza – zagubienia się jest spore. Właściwie to jest jedyna rzecz, której się obawiam w kontekście zawodów. No może jeszcze kontuzja. Tego też się boję. Dlatego będę miał ze sobą telefon oraz podręczną apteczkę (bandaż, plastry). Na ręce obowiązkowo opaska ICEstripe w razie poważniejszego wypadku i utraty świadomości. Folię NRC zabieram głównie z myślą o ogrzaniu się, w razie pogorszenia pogody. Jest możliwość, że w sierpniu w górach będzie tylko kilka stopni.

Zegarek bez pulsometru. Nie ma sensu i potrzeby. Zabieram sprawdzonego Garmin Forerunner 610 bez paska. Mam nadzieje, że bateria wytrzyma cała trasę.
Może uda mi się zorganizować na czas zawodów coś super fajnego – nowego Sunnto Ambit2 🙂 To dopiero byłaby zabawa, zobaczymy….

Odżywianie

I tu jest mały problem. Co prawda testuje na trasie jedzenie, ale nie wiem jak po 5-6 godzinach będzie się zachowywał mój żołądek. Temat odżywiania nadal jest otwarty. W bukłaku będzie oczywiście woda, do tego bidon z izotonikiem i żele. Zabieram do plecaka także banana oraz czekoladę. Na przepaku spróbuje zjeść jakieś kanapki. Pewnie skuszę się na rodzynki inne suszone owoce. Czy to wystarczy?

Nocleg
Na zawody jadę z rodzinką. Spędzimy w górach kilka dni.  Udało nam się znaleźć domek w Ujsołach,  także z mety do domu nie będę miał daleko 🙂 Liczę na wsparcie moich osobistych kibiców na trasie.

Zdjęcia
Biorąc udział w takich zawodach człowiek chciałby mieć pamiątkę w postaci dokumentacji zdjęciowej. Całe szczęście będę miał osobistego fotografa, który będzie mi robił zdjęcia 🙂

mateuszekaparatOsobisty fotograf 😉

Co o tym wszystkim myślicie. Jakieś rady dla debiutanta? Czy zapomniałem o czymś ważnym?

Garmin Forerunner 10 – test

Lipiec 14, 2013 13 Komentarzy

Ciężko było mi się zabrać do tej recenzji. Miałem przyjemność testować prawie wszystkie zegarki z aktualnej oferty Garmina. Niestety zacząłem od przysłowiowego Mercedesa a kończę teoretycznie na maluchu. Oczywiście maluch nie jest zły, gdyż spełnia swoją funkcję. Ponieważ jaka jest funkcjonalność auta? Przemieszczanie się z punktu A do punktu B. Zarówno Mercedes i maluch spełniają taką funkcję. Jednak są drobne różnice…

Pisałem o 910XT, o rewelacyjnym (moim ulubionym) 610 oraz o 210. Dziś recenzja Garmin Forerunner 10. Recenzja prostego zegarka biegowego wyposażonego w funkcję GPS. Takiego malucha wśród zegarków Garmina, ze względu na cenę oraz dostępne funkcję. Pamiętajmy jednak, że nie każdy potrzebuje wypasionego zegarka z mnogością funkcji, których 70% i tak nie wykorzysta. Długo się zastanawiałem co o nim napisać. Podstawowe pytanie to dla kogo jest ten zegarek. Gdy poznamy odpowiedź, będziemy w stanie odpowiednio sklasyfikować ten produkt.

Co znajdziemy w pudełku:

– zegarek Forerunner 10
– zaczep do ładowania/zapisu danych
– skrócony podręcznik użytkownika

Nie ma paska pomiaru tętna. Ten zegarek nie ma takiej funkcjonalności. Kupując Forerunner 10 będziemy mieli dostępne takie funkcję jak:

– pomiar czasu
– pomiar dystansu w oparciu o gps
– licznik kalorii
– pomiar tempa
– Virtual Pacer
– pomiar tempa lub prędkość okrążenia

To wszystko. Więcej funkcji nie ma. No bo i po co. Dostępność podstawowych parametrów biegu takich jak czas i tempo jasno określa grupę docelową tego produktu.
Jest to prosty zegarek biegowy dla osób rekreacyjnie uprawiających bieganie. Dla takich, którzy może nie do końca myślą o biciu rekordów i o zaawansowanych i skomplikowanych treningach.

Jest niedzielny poranek. Wstajesz z łóżka, ubierasz się.  Zakładasz zegarek i idziesz na poranny jogging do parku. Dzięki Forerujuner 10 wiesz jaki dystans udało Ci się przebiec w trakcie porannego biegania po parku. Dzięki Garmin Connect możesz się podzielić ze znajomymi swoim treningiem. Masz możliwość sprawdzenia i analizy swoich postępów. Dzięki funkcji rekord możesz na bieżąco monitorować swoje postępy i automatycznie je zapisywać.

Wygląd
Zegarek jest niewielki
i lekki. To jest jego zaleta. Większość zegarków biegowych z GPS jest sporych rozmiarów. Tutaj udało się stworzyć bardzo fajny, stylowy sportowy zegarek. Każdy znajdzie coś dla siebie dobierając odpowiednią wersję kolorystyczną. Dostępność wielu wersji tego zegarka trafia idealne w kobiecy gust. Myślę, że właśnie głównie dla kobiet został stworzony ten zegarek biegowy.

Cztery przyciski: podświetlenie tarczy, start-stop, przycisk wyboru oraz menu. Nawigacja po funkcjach jest bardzo prosta. Tak naprawdę jednym przyciskiem uruchamiamy pomiar czasu i po zakończonym treningu kończymy.

Ekran dostarcza nam tylko dwa wiersze ale to jest wystarczające. Mamy info o czasie i przebiegniętym dystansie. W trakcie biegu możemy przełączyć ekran i uzyskać dodatkowe informacje o czasie okrążenia lub aktualnej godzinie.

zdjęcie 1

watchesWersje kolorystyczne Forerunner 10

GPS
Moduł GPS działa prawidłowo. Łapanie sygnału satelity zajmuje trochę więcej czasu, jak w przypadku Forerunner 610 (testowałem mając oba zegarki na ręce) ale i tak jest to tylko chwila. Bardzo duży plus za jakość pomiaru trasy i wytyczoną ścieżkę, którą możemy zobaczyć importując nasze treningi do Garmin Connect. Foreruner bardzo ładnie rysuje przebiegniętą trasę. Dokładność jest na bardzo wysokim poziomie. To jest niewątpliwie zaleta i mocna strona Garmina.

Funkcje
Bieg/chód to bardzo przydatne narzędzie zwłaszcza dla początkujących biegaczy. Jeśli bieganie sprawia tobie jeszcze trudności i przeplatasz je intensywnym marszem, masz możliwość zdefiniowania czasu biegu oraz marszu podczas treningu.

Virtual Parnter Pacer jest przydatną funkcją, kiedy chcemy przebiec określony dystans w czasie szybszym niż poprzednio. Jeśli bierzemy udział w zawodach na określonym dystansie możemy kontrolować nasze tempo. Dzięki Virtual Partner zegarek informuje nas ile mamy zysku/straty do celu jakim jest przebiegnięcie dystansu w określonym czasie.

AutoLap informuje nas o tym, że przebiegliśmy np. kolejny kilometr. Kiedy w trakcie biegania zatrzymamy się, aby uzupełnić płyny lub chcemy porobić ćwiczenia, funkcja AutoPasue zatrzyma czas naszego biegu. Zegarek przestanie liczyć czas. Po zakończonych ćwiczeniach kiedy zaczniemy biec dalej, zegarek ponownie zacznie mierzyć czas i dystans.

Dane z zegarka do komputera zgrywany za pomocą kabla USB. Zegarek bez najmniejszego problemu możemy połączyć z kablem. Nie jest to takie oczywiste ponieważ w Forerunner 210 początkowo miałem kłopoty. Po zaimportowaniu naszych treningów, możemy jest przeanalizować na platformie Garmin Connect.

Podsumowanie
Czy cena około 500 zł to dużo jak na zegarek z funkcją GPS.  Myślę, że nie. Co prawda nie ma pulsometru, ale nie każdy tego potrzebuje. Nie każdy potrzebuje zegarka z tymi wszystkimi funkcjami. Jeśli cenisz sobie wolność, ten zegarek jest dla Ciebie. Nie będziesz niewolnikiem techniki. Liczysz tylko czas i dystans. Nie patrzysz na strefy tętna i inne parametry. Nie interesuje Ciebie czy masz dobrze wyznaczone HRmax i czy biegniesz w odpowiedniej strefie tętna. To jest w tym zegarku fajne. Tylko podstawowe funkcję.
Tak jak maluchem przejedziemy i cały kraj, tak z Forerunner 10 jesteśmy w stanie biegać ku wolności, przyjemności ciała i ducha. Jeśli chcesz biegać bez telefonu (z GPS), czuć się lekko, a jednak masz zamiar kontrolować czas i przebiegnięty dystans, ten zegarek jest dla Ciebie. Moja lepsza, mniej (niż ja) biegająca połowa powiedziała: „Ten zegarek jest dla mnie!” – to jest chyba najlepsza rekomendacja dla tego Garmin Forerunner 10 🙂

Dziękuje firmie Garmin za udostępnienie zegarka na potrzeby powyższej recenzji.

Buty do biegania z Lidla – Crivit Sports – recenzja

Lipiec 10, 2013 12 Komentarzy

Po powrocie z urlopu czekała na mnie w domu paczka z Lidla, w której znalazłem dwie pary butów do biegania. Buty męskie oraz buty damskie dla mojej lepszej połowy. Poniżej przeczytacie krótką recenzję tych butów. Recenzję moją, jako bardziej doświadczonego biegacza oraz mojej małżonki, jako osoby nadal z niewielkim doświadczeniem biegowym.
Od jutra (11 lipca) buty będą dostępne w sieci sklepów LIDL w całej Polsce. Uważam, że za długo na półkach nie będą leżały. Jest to okazja.

67821_682567908423651_772935891_n

Moim zdaniem – buty męskie
Warto zainteresować się tymi butami ze względu na ich cenę. Kwota 65 zł za parę butów to nie jest dużo. Za podobną cenę można zakupić najprostsze buty do biegania w sieci Decathlon. Jednak moim zdaniem buty z Lidla wypadają znacznie lepiej. Moje początki biegania to były właśnie Ekideny z Decathlonu za 59 zł. Moją małżonka także zaczynała w takich butach. Kiedy nie wiemy czy bieganie nam się spodoba, nie warto inwestować zbyt wiele w nowe buty. Takie rozwiązanie jak buty z Lidla dla początkujących biegaczy wydają się być prawie idealne. Kup, pobiegaj parę miesięcy. Jak ci się spodoba, wtedy zainwestuj kilkaset złotych w porządne, markowe buty do biegania.

W Crivitach przebiegłem raptem dwa treningi. Ale to wystarczy, aby mieć opinię na temat tych butów. But ma znacznie lepszą amortyzację niż Ekiden. Zastosowana pianka Eva powinna wytrzymać wiele kilometrów. But jest stosunkowo sztywny. Pytanie czy po większej ilości treningów bardziej się „wybiega”. Myślę, że tak. Przy obecnych upałach problemem jest wentylacja. Niestety w bucie jest gorąco. Stopa nie oddycha w odpowiedni sposób i się poci. Dawno tego nie czułem 🙂 Dłuższy bieg może nie być przyjemny dla naszej skóry. Buty są stosunkowo lekkie co jest ich plusem. Szybkie odcinki można spokojnie w nich biegać.

Na bardziej obszerną recenzję zapraszam za kilka miesięcy. Może wtedy będę po większej ilości treningów i będę mógł napisać o nich więcej. Choć raczej nie będę ich zbyt często używał. To są buty dobre na deszcz i błoto. W sensie, że nie będzie mi szkoda ich zniszczyć 🙂 Tak czy inaczej za tą cenę warto mieć taką zapasową parę butów. Osobiście polecam zwłaszcza dla początkujących nie będących pewnym systematyczności biegania lub jako parę butów zapasowych. Jeśli kupisz już te buty i nie będziesz z nich zadowolony, to pomyśl ile kosztowały. Jak wiele można oczekiwać za taką cenę?

Jej zdaniem – buty damskie
Muszę przyznać, że bieganie w butach z Lidla było dla mnie całkiem miłym doświadczeniem. Lidlowskie buty do biegania, mają wszystko co jest potrzebne początkującemu biegaczowi. I to należy podkreślić. Ale zacznijmy od początku. W tej klasie cenowej mamy do wyboru chociażby buty standardowe – że tak je nazwę – do biegania o nazwie KALENJI z serii Ekiden marki Decathlon, które również na początku mojej przygody z bieganiem miałam przyjemność używać. W międzyczasie, o zgrozo, biegałam aż dwa sezony również w butach tej marki, z tym, że była to już seria ELIOFEET – buty te również plasują się na podobnej półce cenowej. I głównie do nich będę porównywać lidliwskie buty do biegania. Zatem już w tym miejscu wypada napisać, że oceniam je wyżej niż standardowe buty do biegana Decathona. Dlaczego? Buty Ekiden, mimo iż reklamowane jako buty do biegania, nie różnią się zbytnio od przeciętnych „adidasów”, a buty KALENJI ELIOFEET to już w ogóle pomyłka, którym bliżej do chodaków niż butów biegowych, ale o tym może kiedy indziej ; -) Co natomiast na plus dla butów z Lidia? Przede wszystkim, są to buty, które bardzo dobrze trzymają stopę, but stabilnie i jednocześnie miękko opina stopę, nie powodując przy tym jakiegoś dyskomfortu, i tu także jak dla mnie spory plus w porównaniu z butami Decathlona; stopa jest na tyle stabilna, iż nie martwiłam się zbytnio o ewentualne potknięcia, a co za tym idzie – kontuzje. Amortyzacja naprawdę jest odczuwalna, piszę „naprawdę” bowiem trudno o takowej mówić porównując do Decathlonowych chodaków. W lidlowskich butach biegało mi się przyjemnie, przede wszystkim ze sporym komfortem dla stopy, jednak nie na tyle dużym, abym mogła napisać, że nie czułam ich na nogach.

Reasumując: buty do biegania z Lidla z pewnością zadowolą początkujących biegaczy, dla zaawansowanych amatorów mogą się już nie sprawdzić. Dla mnie – czyli weekendowego biegacza na krótkie dystanse – są to buty w zupełności wystarczające i spełniające moje oczekiwania. Mając na uwadze moje doświadczenia z butami ogólnodostępnymi w sklepach sieciowych, Lidlowskie buty wydają się być jednak lepsze pod względem amortyzacji, stabilności, komfortu dla stopy i poleciłabym je początkującemu biegaczowi chcącemu rozpocząć swoją przygodę z bieganiem, a także ludziom szukających butów do ćwiczeń tj. aerobik itd. Jedyne zastrzeżenia mam do jakości wykonania, choć zbyt krótko je testowałam, aby wydać pełną opinię, niemniej, na pierwszy rzut oka jakość wykonania – w szczególności przeszycia i materiał – sprawiają wrażenie dość nietrwałych. Jednak dla porównania napiszę, że nie różnią się zbytnio jakością wykonania od butów sieciowych z niższej półki (Decathlonowe chodaki przetrwały dwa sezony i z pewnością jeszcze z nich skorzystam), więc jak za tę cenę, czemu nie! Warto wypróbować i pobiegać 🙂

Bieganie to sport modny i urzekający w swojej prostocie. Aby go uprawiać, poza motywacją, niezbędne jest odpowiednie obuwie. Od czwartku, 11 lipca, w sklepach sieci Lidl pojawi się kolejna odsłona oferty biegowej. Zapraszamy wszystkich stawiających pierwsze biegowe kroki po buty do biegania!

Bieganie to wyjątkowy sport – wie to każdy, kto choć raz spróbował. Zgrabna sylwetka, kontakt z naturą i dobra kondycja to jedne z wielu zalet biegania. Lato w sposób szczególny sprzyja osobom, które zaczynają swoją biegową przygodę, do czego Lidl gorąco zachęca!

Lista rzeczy niezbędnych do biegania jest krótka. Poza chęciami liczy się też odpowiednie obuwie. Dostępne w modnych tego lata kolorach buty do biegania marki Crivit Sports z pewnością sprostają oczekiwaniom początkujących biegaczy – nie tylko pod względem estetycznym, ale przede wszystkim technicznym.

Biegi 3

Buty Crivit Sports wykonane są z przepuszczającego powietrze meshu, a anatomicznie uformowane wkładki wzbogacone są w system wentylacji Air-Vent. Międzypodeszwa z pylonu łagodzi uderzenia,a stabilizator śródstopia Carbonlite, podeszwa wewnętrzna EVA i zintegrowane elementy amortyzujące dają dodatkowy komfort w trakcie biegu. Odblaskowe elementy zapewnią bezpieczeństwo podczas wieczornych treningów. Dzięki antypoślizgowej podeszwie buty sprawdzą się także w trudniejszych warunkach.

Dobre obuwie biegowe dla początkujących nie musi kosztować fortuny. Buty marki Crivit Sports dostępne będą w różnych, ciekawych wzorach, w rozmiarach damskich 37-40 oraz męskich 41-45, w cenie 65 zł za parę.

Biegi 1

Kategorie:Sprzęt Tagi: , ,

Chusta BUFF – co to i po co?

Lipiec 8, 2013 2 Komentarze

Urlop, urlop i po urlopie. Także na blogu pozwoliłem sobie na odpoczynek od pisania. Mam spore zaległości, więc teraz będę pisał dość często 🙂
Na pierwszy ogień idzie BUFF. Przez kilka najbliższych tygodni będę dla Was testował ten produkt. Ale czymże jest BUFF? To wielofunkcyjna chusta, z której możemy zrobić szalikopaskę, bandankę, gumkę do włosów, piratkę na upalne dni lub czapkę czy kominiarkę przy mniej sprzyjającej aurze. Ja będę używał BUFFa głównie z myślą o Chudym Wawrzyńcu. W górach może to być bardzo przydatny gadżet. Jak na razie jestem zachwycony wielofunkcyjnością BUFFa i jakością materiału, z którego jest wykonany.

HOW_TO_WEAR_ICONS

Do testów otrzymałem wersja High UV Protection Buff®  od firmy Malavi, która jest wyłącznym dystrybutorem na rynek polski marki BUFF.

buff

Model ten to wszechstronny dodatek, który w zależności od pogody chroni Cię przed prażącym słońcem, wiatrem czy  kurzem. Wykonany jest  z elastycznego, bezszwowego materiału Coolmax, który posiada wysoki filtr UV 95%.  Buff  Coolmax dzięki swoim właściwościom chroni naszą głowę przed szkodliwymi promieniami słonecznymi jednocześnie dając nam miłe uczucie chłodu.

W połowie sierpnia powiem Wam, czy chusta Buff jest przydatnym dodatkiem dla biegacza. Czy warto się w nią zaopatrzyć, zwłaszcza przed okresem jesienno-zimowym.
Tak jak pisałem na początku; zaległości dość sporę, więc w następnych dniach przeczytacie recenzję: Garmin Forerunner 10, butów do biegania z Lidla oraz opaski ICEstripe.