Archive

Posts Tagged ‘Cascadia 8’

Brooks Cascadia 8 – recenzja – As trialowych ścieżek

Maj 25, 2013 6 komentarzy

W tej chwili biegam głównie w dwóch parach butów. W fantastycznych Nike Flyknit One oraz fenomenalnych trialowych Brooks Cascadia 8, których recenzję znajdziecie poniżej.

ResizedImage500292-cascadia8

Pierwsze wrażenie

Czy można się zachwycać nad parą butów do biegania? Wiele czasu zabrało mi znalezienie odpowiednich słów jakimi można opisać te buty. Zacznijmy od początku. Jest to moje pierwsze spotkanie z obuwiem marki Brooks. Wiedziałem, że produkty tej firmy mają uznanie w środowisku biegaczy, sam jednak nie byłem do końca pewien czego się spodziewać. Dzięki uprzejmości firmy 4Run w moje ręce trafił najnowszy model Brooks Cascadia 8.  Po otworzenia pudełka i wyciągnięciu butów doznałem szoku. Urzekł mnie ich kolor i wygląd. Piękne czerwono-żółte buty. Mogą się podobać, rzucają się bowiem w oczy i o to chodzi. But jest kolorowy i bardzo fajnie zaprojektowany pod względem wizualnym. W butach się jednak biega a nie na nie patrzy. Pierwszy trening był bardzo ciekawym doznaniem, to co zaraz na początku poczuła moja stopa to bardzo dobre dopasowanie. Wizualnie but nie jest obszerny i szeroki. W porównaniu z Nike czy Asisc jego budowa jest stosunkowo wąska. But jest jednak idealnie dopasowany, a stopa ma sporo komfortu  wewnątrz buta.

 Plan testowania

Buty przyszło mi testować w okresie zimowo-wiosennym. Dość długa zima i spore ilości śniegu obecne jeszcze wczesną wiosną pozwoliły mi solidnie sprawdzić buty w różnych warunkach. Począwszy od świeżego śniegu poprzez deszcz, błoto i chlapę po suchy piasek i temperaturę niemal 30 stopni. Ponieważ mieszkam w centrum dużego miasta siłą rzeczy część treningów odbywała się w terenie miejskim, natomiast do miejsca dla którego but ten jest stworzony, czyli leśnych bezdroży i pagórków, miałem parę kilometrów. Udało mi się pobiec w kilku zawodach przełajowych i sprawdzić buty podczas startu. Moim głównym celem do testów było przebiegnięcie jak największej ilości kilometrów w mieszanym terenie, łącznie z długimi wybieganiami, ponieważ but ten ma przynieść mi sukces podczas sierpniowego Chudego Wawrzyńca – górskiego biegu ultra na dystansie ponad 80 km. Na takie zawody jedzie się tylko ze sprawdzonym sprzętem.

Opis producenta

Firma Brooks stworzyła Cascadię do pokonywania piaszczystych bezdroży. Model ten dedykowany jest do biegów ultra oraz rajdów w trudnym terenie. But posiada wiele rozwiązań takich jak technologia DNA, która w inteligentny sposób pozwala dopasować amortyzację do indywidualnych cech biegacza, czy też system dostosowania się do podłoża PiVot, który zmniejsza niebezpieczeństwo utraty kontaktu z powierzchnią na nierównym terenie. Muszę przyznać, że to naprawdę działa. W tych butach, podczas nawrotów i szybkich ostrych zakrętów, czułem jak but trzyma się nawet na piasku, gdzie w normalnym bucie, noga by wpadła w poślizg i odjechała. Natomiast system HPR dodatkowo zapewnia odporność na ścieranie. Wiele kilometrów pokonanych na drodze asfaltowej to potwierdza – podeszwa jest taka jaka była w momencie wyjęcia z pudełka butów za pierwszym razem.  Jestem pod wrażeniem.

Raport z terenu

Treningi w Brooksach zaczynałem w lutym. Praktycznie środek zimy i pełno śniegu. Buty bardzo dobrze się sprawdziły w takich warunkach. Śmiało można biegać w nich w głębokim śniegu i błocie pośniegowym, kontakt ze śniegiem bowiem nie powodował mokrych skarpetek. Jednak wpadnięcie w sporą kałużę schowaną pod świeżym lodem, siłą rzeczy, psuło trening. Oczywiście na lodzie ciężko zachować równowagę, ale nie ma butów bez kolców, w których można biegać interwały po lodzie.  Najważniejsze dla mnie było bardzo dobre trzymanie podłoża podczas ćwiczenia kilkusetmetrowych podbiegów po śniegu. To ważne, że noga nie uciekała i stopa się nie ślizgała. Zwieńczeniem zimowych testów był Bieg Łosia w Puszczy Kampinoskiej. Zawody odbywały się na początku kwietnia więc wszyscy sądzili, że będzie już ciepło. Nic z tych rzeczy. Puszcza przywitała nas śniegiem. To był trudny sprawdzian dla butów, praktycznie 18 km w głębokim śniegu. Ja jednak czułem stabilność. Dzięki temu z powodzeniem mogłem wyprzedzać innych zawodników, a buty po raz kolejny zdały egzamin i miło mnie zaskoczyły.

W końcu przyszła wiosna, zrobiło się ciepło i można było pobiec w las. Ziemia i Cascadia 8. Idealne połączenie. Do tego skarpety kompresyjne i można hasać po lesie przez kilka godzin. Podczas pokonywania leśnych podbiegów czułem jak but wgryza się w ziemię. W trakcie szybkiego zbiegania z górki czułem tak ważną w tym momencie stabilność stopy i trzymanie podłoża. Ważne jest to, że pomimo wąskiej budowy buty i – jakby to nazwać – mocnego dopasowania masz świadomość dobrego prowadzenia buta. Stopa ma sporo przestrzeni w bucie, przez co można zareagować w momencie kontaktu z kamieniem lub korzeniem.

Letnim testem butów były zawody górskie na 5 km. Sporo ostrych podbiegów i zbiegów. Podłoże to asfalt, kostka brukowa, piasek, trawa i ziemia. I kolejne miłe zaskoczenie. Świetne trzymanie butów na suchym piachu, podczas pokonywania szybkich zakrętów but doskonale trzymał się podłoża. Urzekło mnie to. Rok temu brałem udział w podobnych zawodach, biegnąc w zwykłych butach i pamiętam jak się momentami ślizgałem się i traciłem podłoże. Teraz tego nie było.

Podsumowanie i ocena

W butach przebiegłem łącznie prawie 400 km. Różne warunki pogodowe. Różna nawierzchnia. Na początku tej recenzji zapytałem czy można się zachwycić nad parą butów do biegania. Otóż można. Ja jestem zachwycony tymi butami. Początkowo zachwycił mnie ich wygląd, a potem właściwości biegowe. But doskonale nadaje się do pokonywania bezdroży i trudnego terenu.

Nie napisałem o rzeczy dość istotnej, przynajmniej dla mnie. Każde nowe buty u mnie wiążą się z otarciami i bąblami. Ale nie w Cascadiach. Idealnie dopasowały się do mojej stopy. Zero, nic. Żadnych obtarć ani odcisków.

Mały drobiazg: sznurówki. Są tak zrobione, że ani razu się nie rozwiązały. Inne buty wiele razy rozwiązywały mi się w trakcie treningu. Zwłaszcza gdy były mokre. Z Brooksami nie miałem tego problemu.

Jak pisałem wcześniej buty wizualnie prezentują się bardzo dobrze. Nie ma problemu z ich konserwacją. Czyszczą się łatwo i przyjemnie. Dzięki temu można cieszyć oczy ich ciągle świeżym wyglądem.

Szukałem jakiejś wady w tych butach. Nie znalazłem. Nawet ich cena nie jest wadą. Uważam, że dobry produkt musi mieć swoją cenę. Buty kosztują około 450 zł.

But polecam wszystkim którzy chcą pokonywać leśne i górskie szlaki. Stworzony jest do biegania po bezdrożach. Tak więc jeśli szukasz butów do biegania uważam, że Brooks Cascadia 8 jest trafnym wyborem. Wiem o tym, że poprowadzą mnie do zwycięstwa (ukończenia w sensownym czasie) podczas sierpniowych zawodów ultra.

PUNKTY

KRYTERIA

OCENA

NA

PRZEWIEWNOŚĆ/IZOLACJA

4,5

5

AMORTYZACJA

5

5

PRZYCZEPNOŚĆ

5

5

KOMFORT

5

5

TRWAŁOŚĆ/WYTRZYMAŁOŚĆ

5

5

WAGA

5

5

WYGLĄD/DESIGN

5

5

OCZEKIWANIA

5

5

STOSUNEK CENA-JAKOŚĆ

5

5

RAZEM

44,5

45

Powyższa recenzja została napisana dla 4Run.pl
Buty do kupienia w sklepie sklep.4run.pl

top_logo

Bieg Łosia – relacja, Chudy Wawrzyniec – cz.2/1 – przygotowania

Kwiecień 6, 2013 2 komentarze

Mam Łosia, ale tego prawdziwego nie widziałem...
Plan był inny. To miał być bieg w temperaturze około kilkunastu stopni (oczywiście na plusie). Miało być zielono i przyjemnie. Miała być piękna, świeża trawa. Miał to być typowy bieg trialowy po lasach Puszczy Kampinoskiej.

Niestety wszyscy widzą jak jest z pogoda. Nie ma sensu się rozpisywać na ten temat. Tak więc tegoroczna edycja Biegu Łosia odbyła się w iście zimowej scenerii. Śnieg po kostki, temperatura delikatnie na plusie.

Bieg Łosia to dość nietypowe zawody ze względu na dystans – 17 km. Taka oryginalność cieszy. Dobrze, że organizator na sile nie skraca, ani nie wydłuża dystansu. Taka formuła to plus tych zawodów. Organizatorem zawodów są ekobiegi.pl Na starcie pojawiło się około 300 zawodników. Start i meta zarazem zlokalizowana była w Dziekanowie Leśnym.

Zawody te traktowałem jako szybszy trening. Forma testu przed sierpniowym „Chudym”. Nie nastawiałem się na czas. Założyłem, że w 1:30 powinno się udać przebiec 17km i poprosiłem małżonkę, aby czekała na mnie z synkiem na na mecie około 11:30 (pomyliłem się jak się potem okazało o niecały kwadrans).

Wstępnie planowałem pobiec w końcu w krótkich spodenkach. Niestety po raz kolejny trzeba było założyć długie legginsy. Na nogi założyłem trialowe Brooks Cascadia 8, które mam od 4run.pl. Zawody te miały być testem tych butów – tylko aura miała być inna. Tak czy inaczej, w śniegu po raz kolejny buty zdały egzamin. Pod koniec kwietnia przeczytacie szczegółową recenzje na stronie 4run.pl oraz na moim blogu. Nierozłącznym towarzyszem Brooks’ów są skarpety Compressport, które dziś przeszły test wchłaniania wody 🙂 Czas i dystans na zawodach z powodzeniem odmierzał Garmin Forerunner 210.

Start

Ustawiłem się dalszej części stawki. Punkt godzina 10.00 ruszyliśmy. Ustawienie się daleko, okazało się w sumie głupim pomysłem. Trasa była wąska. Może inaczej. Trasa była szeroka ale udeptany fragment trasy był wąski. Po bokach śnieg ponad kostki. To spowodowało, że przez pierwsze kilka kilometrów biegliśmy gęsiego. Jeden za drugim. Ten kto wyprzedzał, płacił cenę znacznego wzrostu tętna. Powiem szczerze, że nie spodziewałem się, że delikatnie przyspieszając i hasając w śniegu można tak szybko wejść w „czerwona strefę”. Było ciężko. Parę razy ja wyprzedzałem, parę razy mnie wyprzedzali. Około 6-7 km zawodnicy się bardziej rozbiegli i było więcej miejsca.

bieg łosiafot. Piotr Krawczyk

Półmetek
Gdzieś około ósmego kilometra znajdował się punkt odżywczy. Była woda, ciepła herbatka, ciastka, rodzynki oraz morele. Ja zjadłem jedno ciasteczko, wypiłem dwa kubki wody i zaaplikowałem Powerbombę.
Tempo było wolne, tętno wysokie i cały czas masa śniegu. Wszędzie biało. Momentami jednak „puszcza wodę puszczała” i było bardzo mokro. Jeszcze będąc na 14 -15 km myślałem o tym, żeby ostatni kilometr finiszować. Nie miałem sił. Pierwszy raz na zawodach wbiegałem na metę normalnie. Tak jak biegłem. Bez szaleńczego finiszu.
Wbiegłem z czasem około 01:44:50

bieg łosiafot. ekobiegi.pl

Na mecie czekał na mnie bardzo ładny medal oraz kochana niebiegająca (na razie) małżonka oraz synek. Padłem, po chwili powstałem i zjadłem bardzo dobre spaghetti w sosie bolońskim.

Świetne zawody i świetna organizacja. Wszystko ach i och. I to wszystko za 30 zł opłaty startowej. Cud, miód, orzeszki. Ja akurat należałem do tych szczęśliwców, którzy wygrali w konkursie Sport Guru i pakiet miałem za free (dzięki tym, którzy na mnie wtedy zagłosowali 🙂 )

Mój prawie 3 letni synek także pozytywnie ocenia zawody. Co prawda łosia nie spotkał ale za to odwiedził stadninę koni. Dostał także swój pierwszy medal. Będzie z niego biegacz 🙂

zdjęcie(2)fot. małżonka. Dwa Łosie 🙂 Synek na zdjęciu nie płacze tylko się szczerzy do zdjęcia 🙂

Co ma Bieg Łosia do Chudego Wawrzyńca?

Sporo. Na tych zawodach uświadomiłem sobie parę ważnych rzeczy. Muszę jeszcze więcej biegać w terenie. Bardzo ważne jest wzmocnienie mięśni brzucha i pleców. Ogólnie ćwiczenia ogólnorozwojowe. Tak, aby podczas trudnego biegu nie mieć kłopotów z utrzymaniem odpowiedniej sylwetki. Ważna jest praca całego ciała i odpowiednia ekonomika biegu. Muszę popracować nad techniką pokonywania podbiegów. Nie mogę tracić tyle sił na tych fragmentach trasy. Tutaj było dużo śniegu i trzeba było wysoko unosić nogi, ale na „Chudym” może być np. błotniście i ślisko. Buty w śniegu prawie całkowicie przemokły. Muszę pamiętać i koniecznie zabrać zapasowe skarpetki. Ich przebranie na trasie może być (będzie) konieczne. Powinienem także pamiętać o tętnie. Lepiej biec wolniej, niż za szybko. I stara ale bardzo ważna zasada. Na początku biec powoli i trzymać się grupy. Nie wyrywać się do przodu bo to nie ma sensu. Tutaj nie biegnie się na czas.
Kolejnym etapem przygotowań do zawodów będzie majowy bieg na 10 km – Bieg Szczęścia.
Acha. Mój oficjalny czas to: 01:45:25. Byłem 119 na 217 zawodników na mecie. Warto zaznaczyć, że zawody wygrał człowiek (chyba) nie z tej ziemi z czasem 01:13:24 !! Kosmos totalny!!!

Pisanie… takie tam

Luty 2, 2013 6 komentarzy

Ostatnio na blogu mogliście przeczytać wiele recenzji. W najbliższym czasie będzie podobnie. Mam kilka pomysłów na inne ciekawe tematy – jednak testy sprzętu są ważniejsze 🙂 Swoją drogą czasami pisząc posty na blogu zastanawiam się czy w ogóle ktoś to czyta. Analizując statystyki odwiedzin bloga zakładam, że tak 🙂

Jestem w trakcie pisania recenzji topowego modelu Garmin Forerunner 910XT. Mam porównanie do modelu Forerunner 610 i wstępnie przyznam, że 610’tka jest dla mnie wystarczająca. Do 910 trzeba mieć już specyficzne i konkretne wymagania. Niedługo (za prasę dni) przeczytania raport z testu. 910 trafiła w moje ręce dzięki Centrum Biegowe ERGO. Po testach musiałem oddać triatlonowy zegarek. Mój odwyk od Garmina nie trwa jednak zbyt długo ponieważ mam już Forerunner 210 🙂 Jak numeracja wskazuje jest to niższy model w porównaniu do 610. Ma gps i podstawowe funkcję treningowe. Cena przystępna. Pod koniec lutego obiecuje dość obszerna recenzje.

forerunner910xt

Trochę o bieganiu.
Styczeń to odbudowa formy po „niebiegowym” grudniu. Miesiąc zamykam z 100 km na liczniku. Nie jest złe ale mogło być lepiej. Lepiej ponieważ wybiegania planowane na 20 km robiłem po 16 – 17 km czyli poniżej planu. Zwalam to na pogodę i panujący mróz. Jednak widząc innych biegających po 20 – 30 km to mam świadomość, że dałem ciała w styczniu. Łódź Maraton blisko. Muszę szukać formy. Już wiem, że maraton wiosenny pobiegnę na spokojnie. Na luzie. Bez ciśnienia. Może to mi pozwoli uzyskać dobry wynik. Wiosenny maraton ma być dla mnie informacja jak dużo pracy czeka mnie przed sierpniowym biegiem ultra. Chudy Wawrzyniec to już jest pewnik. Jestem zapisany i opłacony. Mam wstępną lokalizacje miejsca pobytu z rodzina na sierpniowe wakacje w górach. Także nie ma już odwrotu, ba…. mam już nawet buty w których chyba pobiegnę Wawrzyńca. Jest to nowy model butów Brooks Cascadia 8. Mam możliwość pobiegać w nich dzięki 4Run Sports. Za parę tygodni będziecie mogli przeczytać szczegółową recenzję tych butów. Na ten moment, po kilkunastu kilometrach,  moje stopy są zachwycone, jak i ja 🙂

zdjęci2

Ćwiczę.
Miałem zrobić z tego osobny post ale kolega z szuranie.pl mnie ubiegł więc nie ma sensu duplikować tematu. Ściągnąłem sobie trzy programy na telefon:

zdjęcie

runtastic SitUps PRO
runtastic Squats PRO
PushUps for Beginners – 0 to 100+ Pushups Training

Z ich pomocą, systematycznie i bez wymówek ćwiczę pompki, brzuszki oraz przysiady. Zawsze ćwiczenia były dla mnie problemem. Teraz znalazłem fajny sposób na mobilizację i systematyczność. Co ważne, każda aplikacja ma plan który na końcu pozwala wykonać spora ilość powtórzeń. Polecam wszystkim. Programy dostępne na iOS i Android.

Żałuję, że nie wziąłem udziału w zimowych biegach górskich w Falenicy. Co prawda jet jest jeszcze ostatnia, 6 runda na początku lutego, lecz jeden start to za mało. Trochę zaspałem i nie pomyślałem do końca aby wziąć udział w tych zawodach. A szkoda, bo byłoby to na pewno fajne przygotowanie na wiosnę…

Zapisałem się za to na….. Bieg na Szczyt Rondo 🙂

rondo1fot: rondo1.pl

Zawody w bieganiu po schodach 🙂 Na początku marca będę stał na parterze z zamiarem wbiegnięcia na 37 piętro w maksymalnie krótkim czasie. Takie małe urozmaicenie 🙂