Archive

Posts Tagged ‘forerunner 610’

Pisanie… takie tam

Luty 2, 2013 6 komentarzy

Ostatnio na blogu mogliście przeczytać wiele recenzji. W najbliższym czasie będzie podobnie. Mam kilka pomysłów na inne ciekawe tematy – jednak testy sprzętu są ważniejsze 🙂 Swoją drogą czasami pisząc posty na blogu zastanawiam się czy w ogóle ktoś to czyta. Analizując statystyki odwiedzin bloga zakładam, że tak 🙂

Jestem w trakcie pisania recenzji topowego modelu Garmin Forerunner 910XT. Mam porównanie do modelu Forerunner 610 i wstępnie przyznam, że 610’tka jest dla mnie wystarczająca. Do 910 trzeba mieć już specyficzne i konkretne wymagania. Niedługo (za prasę dni) przeczytania raport z testu. 910 trafiła w moje ręce dzięki Centrum Biegowe ERGO. Po testach musiałem oddać triatlonowy zegarek. Mój odwyk od Garmina nie trwa jednak zbyt długo ponieważ mam już Forerunner 210 🙂 Jak numeracja wskazuje jest to niższy model w porównaniu do 610. Ma gps i podstawowe funkcję treningowe. Cena przystępna. Pod koniec lutego obiecuje dość obszerna recenzje.

forerunner910xt

Trochę o bieganiu.
Styczeń to odbudowa formy po „niebiegowym” grudniu. Miesiąc zamykam z 100 km na liczniku. Nie jest złe ale mogło być lepiej. Lepiej ponieważ wybiegania planowane na 20 km robiłem po 16 – 17 km czyli poniżej planu. Zwalam to na pogodę i panujący mróz. Jednak widząc innych biegających po 20 – 30 km to mam świadomość, że dałem ciała w styczniu. Łódź Maraton blisko. Muszę szukać formy. Już wiem, że maraton wiosenny pobiegnę na spokojnie. Na luzie. Bez ciśnienia. Może to mi pozwoli uzyskać dobry wynik. Wiosenny maraton ma być dla mnie informacja jak dużo pracy czeka mnie przed sierpniowym biegiem ultra. Chudy Wawrzyniec to już jest pewnik. Jestem zapisany i opłacony. Mam wstępną lokalizacje miejsca pobytu z rodzina na sierpniowe wakacje w górach. Także nie ma już odwrotu, ba…. mam już nawet buty w których chyba pobiegnę Wawrzyńca. Jest to nowy model butów Brooks Cascadia 8. Mam możliwość pobiegać w nich dzięki 4Run Sports. Za parę tygodni będziecie mogli przeczytać szczegółową recenzję tych butów. Na ten moment, po kilkunastu kilometrach,  moje stopy są zachwycone, jak i ja 🙂

zdjęci2

Ćwiczę.
Miałem zrobić z tego osobny post ale kolega z szuranie.pl mnie ubiegł więc nie ma sensu duplikować tematu. Ściągnąłem sobie trzy programy na telefon:

zdjęcie

runtastic SitUps PRO
runtastic Squats PRO
PushUps for Beginners – 0 to 100+ Pushups Training

Z ich pomocą, systematycznie i bez wymówek ćwiczę pompki, brzuszki oraz przysiady. Zawsze ćwiczenia były dla mnie problemem. Teraz znalazłem fajny sposób na mobilizację i systematyczność. Co ważne, każda aplikacja ma plan który na końcu pozwala wykonać spora ilość powtórzeń. Polecam wszystkim. Programy dostępne na iOS i Android.

Żałuję, że nie wziąłem udziału w zimowych biegach górskich w Falenicy. Co prawda jet jest jeszcze ostatnia, 6 runda na początku lutego, lecz jeden start to za mało. Trochę zaspałem i nie pomyślałem do końca aby wziąć udział w tych zawodach. A szkoda, bo byłoby to na pewno fajne przygotowanie na wiosnę…

Zapisałem się za to na….. Bieg na Szczyt Rondo 🙂

rondo1fot: rondo1.pl

Zawody w bieganiu po schodach 🙂 Na początku marca będę stał na parterze z zamiarem wbiegnięcia na 37 piętro w maksymalnie krótkim czasie. Takie małe urozmaicenie 🙂

Test Garmin Forerunner 610 – video recenzja

Styczeń 2, 2013 11 komentarzy

Zegarek trafił do mnie już jakiś czas temu. Ze względu na okres roztrenowania nie miałem możliwości na maksa przetestować wszystkich funkcji i dobrodziejstw tego urządzenia. Recenzja miała się pojawić przed świętami. Niestety nadmiar spraw zawodowych pod koniec roku oraz późniejszy okres świątecznego rozleniwienia skutkuje tym, że recenzję Garmin’a czytacie dopiero teraz. Tekst ten to historia jak zostałem garminoholikiem. Czytając wiele opinii i recenzji na sieci, wiedziałem o tym, że jest to poważna choroba. Wirus Garmina przyjechał do mnie kurierem pod postacią odmiany Forerunner 610 w limitowanej wersji kolorystycznej. Jest to pierwszy Garmin, którym zostałem zainfekowany. Po kilku treningach mój organizm się poddał – zachorowałem.
Teraz rozumiem w pełni zachwyt nad produktami firmy Garmin. Czekam jeszcze tylko jeszcze na pierwszy kontakt z Suunto Ambit. Ale o tym kiedy indziej.

Video recenzja
Zapraszam do obejrzenia pierwszej video recenzji mojego autorstwa. Mam nadzieję, że przygotowany materiał się Wam spodoba. Ja ze swojej strony obiecuję kolejne video materiały oraz sukcesywną poprawę jakości prezentowanych filmów 🙂

GF610SE-1

forerunner-610

zdjęcie 3
zdjęcie 5

Zawartość opakowania
W moje ręce trafiła biało niebieska wersja Garmin Forerunner 610 HRM. Omawiany model posiada ekran dotykowy.
W opakowaniu znajdziemy:
– zegarek,
– czujnik pomiaru tętna z paskiem (z monitora nie korzystałem. Biegałem z czujnikiem Adidasa z miCoach, który bez problemu się sparował)
– ładowarkę USB oraz sieciową w dwóch wersjach,
– stick USB umożliwiający synchronizację z PC.
– instrukcję obsługi,

Wszystko bardzo ładnie opakowanie w pudełko.

Dane producenta:

Wymiary urządzenia, szer. x wys. x gł.: 4,57 x 6,35 x 1,42 cm (1,80 x 2,50 x 0,56 cala)
Wymiary wyświetlacza, szer. x wys.: przekątna 2,54 cm (1,0 cala)
Rozdzielczość wyświetlacza, szer. x wys.: 128 x 128 pikseli
Ekran dotykowy: tak
Waga: 72 g (2,54 uncji)
Bateria: bateria litowo-jonowa
Czas działania baterii: 4 tygodnie w trybie oszczędzania energii, 8 godzin w trybie treningu
Wodoszczelny: tak (IPX7)
Obsługa GPS: tak
Bardzo czuły odbiornik: tak

 

Zaawansowane funkcje

Narzędzia treningowe, takie jak nowa funkcja Virtual Racer™, mogą zmienić każdy trening w wirtualny wyścig. Funkcja pozwala ścigać się z poprzednimi najlepszymi wynikami lub spróbować pobić najlepszy wynik dla dowolnych aktywności przesłanych na stronę Garmin Connect™. Funkcja Virtual Racer uwzględnia zmienne prędkości i zaistniałe warunki w czasie rzeczywistym, dzięki czemu można naprawdę ścigać się ze swoim przeciwnikiem. Można także skorzystać z funkcji Virtual Partner® i porównać swoje wyniki z ustalonym przez siebie stałym tempem. Forerunner 610 oferuje także alerty wibracyjne z możliwością dostosowania, które można zastosować dla dystansu, kalorii, tętna lub rytmu. Po osiągnięciu wartości docelowych urządzenie delikatnie zawibruje.

zdjęcie 1

Wygląd zegarka
Zegarek prezentuje się bardzo dobrze. Widać solidne wykonanie i doskonale spasowanie materiału. Ta wersja kolorystyczna wygląda bardzo fajnie. Jest z pewnością oryginalna. Mi się jednak bardziej podoba czarny zegarek.

Obsługa zegarka jest prosta i intuicyjna. Mamy do dyspozycji przyciski z dostępem do podstawowych funkcji: włącznik – podświetlenie, strat – stop oraz międzyczas. Reszta ustawień jest dostępna z poziomu ekranu dotykowego. Początkowo zastanawiałem się jak to się sprawdzi i czy nie będzie przypadkowych „dotknięć”. Wszystko działa bez zarzutu i bardzo dobrze. Można powiedzieć, że jestem pod wrażeniem z małymi uwagami, które zobaczycie w video recenzji.

zdjęcie 4

Wielkość ekranu jest odpowiednia. Nie jest ani duży ani mały. Wszystko jest czytelne. Na kilku ekranach mamy dostęp do wszystkich informacji w trakcie biegu. Przełączenie działa bardzo płynnie i dobrze. Mamy możliwość zdefiniowania własnych ekranów. Do dyspozycji są cztery wiersze, gdzie możemy wyświetlić preferowane parametry biegu. Bez problemu ekrany można przełączyć w rękawiczkach. Edycja ustawień na ekranie już może być kłopotliwa. Mały kłopot mogą mieć także osoby z dużymi palcami. Ustawienie na przykład tempa biegu odbywa się poprzez przesunięcie małych cyferek. To jest chyba jedyna, mała wada ekranu dotykowego.

Funkcje
GPS

Działa bardzo dokładnie. Zegarek wyposażony jest w jeden z lepszych modułów GPS dostępnych na rynku. Co prawda nie biegałem zawodów na trasie z atestem, ale wydaje mi się że jego dokładność jest bardzo dobra. Mam porównanie do GPS z telefonu oraz krokomierza. Urzekł mnie pomiar i wykres podczas treningów na stadionie. Prawie idealne okrążenia. Brawo. Na endomondo nigdy takiego efektu nie uzyskałem. Tempo chwilowe wydaje się być odczytywane równie dokładnie. Opóźnienie jest niewielkie i spokojnie można analizować tempo krótkich interwałów.

mapa

Jedyny minus to pojawiające się czasami problemy ze złapaniem sygnału GPS. Zazwyczaj połączenie następowało po kilkunastu sekundach. Czasami jednak nie zaskoczył. Wtedy trzeba było poczekać chwile dłużej. Oczywiście spore znaczenie ma pogoda. W pochmurny, deszczowy dzień przyjdzie nam czekać najdłużej na złapanie fix’a.

Virtual Partner
Zegarek posiada funkcję wirtualnego partnera. Definiujemy zakładane tempo biegu. Na dedykowanym dla tej funkcji ekranie widzimy dwie postacie. Jedna to my a druga to nasz wirtualny duszek. Dzięki temu widzimy czy utrzymujemy zakładane tempo biegu czy nie. Jak bardzo tracimy lub jaką mamy przewagę. Bardzo przydatna funkcja jeśli chcemy utrzymać stałe tempo biegu lub ukończyć zawody z zakładanych czasie.

Powrót do startu
Bardzo fajna funkcja. Pozwala nam, podczas biegania w terenie, powrócić do miejsca startu. Działa to w ten sposób, że na starcie określamy jednym przyciskiem naszą pozycję. Gdy zapuścimy się za daleko w las lub pole, wybieramy opcję powrotu do miejsca startu. Wtedy zegarek pełni funkcję kompasu i pokazuje nam w którą stronę biec. Bardzo przydatne gdy odkrywamy nowe tereny poza miastem.

zdjęcie 2

Podświetlenie
Niby błahostka, ale jednak ważna rzecz. Tak jak nie trafia do mnie podświetlenie indiglo z Timex’a, tak podświetlenie w Garmin’ie jest doskonałe. Biegając po ciemku po włączeniu oświetlenie wszystkie informację są bardzo czytelne.

zdjęcie(2)

Serwis WWW
Porównując z tym co oferuje Timex ze swoim Training Peaks to strona Garmina wygląda bardzo dobrze. Jest bardzo funkcjonalna i czytelna. Znajdziemy tam wszystkie informacje bez zbędnych fajerwerków i flash’owych udziwnień. Strona nie jest przeładowana bajerami. Szybko się ładuje. W serwisie możemy zdefiniować treningi, interwały, które potem importujemy do zegarka. Kolejny plus.

Bez nazwy

Łączność z PC
Komunikacja z komputerem odbywa się bezprzewodowo za pomocą technologi ANT+. Zegarek łączy się z kluczem USB wpiętym do komputera. Zainstalowana aplikacja automatycznie synchronizuje nasze treningi ze stroną www http://connect.garmin.com

Podsumowanie

Garmin Forerunner 610 to bez wątpienia doskonały zegarek.

Za w miarę przystępna cenę dostajemy produkt wysokiej klasy. Urządzenie wyposażone w funkcje zarówno dla amatora jak i doświadczonego biegacza. Forerunner 610 może zostać naszym partnerem przez długi czas. Pomoże nam w trakcie treningu na stadionie oraz podczas biegania po leśnym terenie. Gdy się zgubimy, pomoże nam odnaleźć drogę do domu. Jest także dobrym kompanem podczas zawodów. Pozwoli nam utrzymać odpowiednie tempo. Łatwość użytkownika i prostota wykonania jest dobra cecha tego zegarka. Nie jest przeładowany ustawieniami. Z drugiej strony jest w nim wszystko co do szczęścia potrzeba.

Polecam.

Dziękuje firmie Garmin za udostępnienie zegarka na potrzeby powyższej recenzji. Smutno się z nim teraz rozstawać. Jestem chory – muszę iść chyba na odwyk i wyleczyć  się z choroby garminowej 🙂

Zapraszam do dyskusji na temat tego zegarka.
Na koniec zdradzę, że kolejny materiał video już powstaje i będzie nim recenzja Nike LunarGlide+4 Shield oraz porównanie ich do „zwykłych” lunarów4.

Testy, testy, testy – idealny prezent dla biegacza

Listopad 14, 2012 Dodaj komentarz

Nadchodzi czas świątecznych testów i recenzji. W kilku najbliższych tygodniach postaram się przybliżyć Wam kilka produktów, które mogą być doskonałym prezentem na święta. Oczywiście prezentem dla biegacza 🙂

Na opublikowanie czekają materiały dotyczące:

Trening z miCoach – wirtualny trener

Kancelaria Sportowa Staszewscy – plan treningowy na wiosenny maraton

Garmin Forerunner® 610 Special Edition – zegarek biegowy z GPS

COMPRESSPORT® Full Socks – skarpety kompresyjne na długie wybiegania

Nike Free Run+ 3 Shield – buty do biegania na zimę

Recenzja miCoach ukaże się na dniach. Już teraz mogę napisać, że ten zestaw ma moją rekomendację jako idealny prezent dla początkującego biegacza amatora. 

Kontynuując temat treningowy powstaje tekst na temat współpracy z Kancelarią Sportową Wojtka Staszewskiego.  Zima to początek okresu przygotowawczego do przyszłego sezonu. Bardziej zaawansowani biegacze potrzebują dobrego planu treningowego aby zmierzyć się z przyszłorocznymi maratonami. W obszernym materiale przeczytacie moje pozytywne opinie na temat współpracy z Wojtkiem i o tym jak mnie przygotował do Maratonu Warszawskiego.

Na początku grudnia (zdążycie jeszcze kupić ukochanemu biegaczowi na gwiazdkę taki wspaniały prezent) test cudnego zegarka. Jest wspaniały (pierwsze wrażenia). Już teraz rozumiem na czym polega garminoholizm 🙂 Wczoraj biegałem pierwszy raz z Forerunner 610 i cholernie mi się spodobał.

Na koniec – recenzja skarpet kompresyjnych. Dzięki uprzejmości COMPRESSPORT POLSKA Sp. z o.o. jestem w trakcie testowania czarnych Full Socks. Zastanawiałem się na ile takie skarpetki mogą być użyteczne dla przeciętnego biegacza. Czy faktycznie działają, czy to tylko placebo? Właśnie to sprawdzam. Także w grudniu przeczytacie kilka zdań na temat nowych butów Nike Free Run+ 3 Shield. Butów do biegania w zimie.

Niestety chyba nie zobaczycie recenzji zegarka W. Kalenji 500 SD . Muszę się bardzo zmusić, żeby napisać kilka zdań o tym „sprzęcie”. A może napiszę, jako przestrogę, że nie warto wydawać prawie 400 zł na takie coś.

Zapraszam do zadawania pytań pod tym wątkiem jeśli chcecie coś wiedzieć o wyżej wymienionych „produktach”.