Archiwum

Archive for Październik 2012

Orlen Warsaw Marathon 21.04.2013

Październik 31, 2012 11 komentarzy

Zacznijmy od newsa – niepotwierdzone jeszcze no ale jest. Najwyżej potem napiszę sprostowanie 🙂 (rp.pl)
Wszystko wskazuje na to, że 21.04.2013 odbędzie się Orlen Warsaw Marathon 🙂 Finisz na Stadionie Narodowym.

Kolejny maraton w Warszawie. Czy to dobry pomysł? Dlaczego nie maraton w Płocku 🙂 ?

Co Wy na to?
Kto biegnie?

———Aktualizacja:  17.12.2012r.

Już jest ORLEN Warsaw Marathon 

plakat

Nike LunarGlide+ 4 recenzja

Październik 20, 2012 7 komentarzy

Lepiej późno niż wcale, tymi słowami należy rozpocząć recenzje księżycowych butów Nike Lunarglide+ 4
Buty trafiły do mnie w połowie lipca podczas premiery. Ich recenzja pojawia się dopiero dzisiaj.

Aktualnie na biegowym liczniku buty maja ponad 450 km. Po takim przebiegu mogę napisać wiele. Mogę napisać rzetelna recenzje.
W Lunarglide’ach biegam regularnie. Są to moje drugie buty treningowe. Przygotowywałem się w nich do Maratonu Warszawskiego. Bardzo dobrze służyły mi przez ten czas i będą służyć dalej. Jak napisałem jest to obecnie mój podstawowy but treningowy. Zawody biegam w Asics’ach. W Nike’ach przebiegiem jedynie Praską Dychę.

Wygląd
Naprawdę są bardzo ładne. Zresztą to widać. Buty się wyróżniają. Kolorystka podeszwy rzuca się mocno w oczy. Jest ona w porównaniu z innymi butami szeroka, gruba i jaskrawa 🙂

Bardzo fajnie prezentuje się mocowania sznurowadeł. System Flywire to sznurki wplecione w cholewkę buta i trzymające sznurówki. Ten system odpowiada za dopasowanie i trzymanie stopy. Buty są lekkie. Ważą jedynie 283g – są najlżejsze ze wszystkich LunarGlide.

Dopasowanie
Po pierwszych treningach w tych butach byłem miłe zaskoczony. Brak odcisków, otarć. Moje stopy bardzo szybko zaprzyjaźniły się z lunarami. Oczywiście buty są bardzo wygodne i doskonale doprasowują się do stopy.

Niestety w Asics’ach, które tak lubię, za każdym razem na początku pojawiały się otarcia i bąble. Nie wiem z czego to wynika. Ale duży plus za to dla Nike’ów.

Doznania biegowe.
Jak napisałem buty są bardzo dobrze dopasowane. Odpowiednio trzymają stopę. Biega się w nich wygodnie. Ze względu na swoją lekkość po chwili zapominasz o tym, że je masz. Zarówno krótkie-szybkie treningi jak i długie wybiegania pokonujemy z przyjemnością.
Dzięki zastosowanym systemom amortyzacja jest doskonała. Jest to istotna zaleta tych butów. Jestem dość ciężki – 78 kg.
Zazwyczaj biegam po asfalcie. Po przebiegnięciu tylu kilometrów nie odczułem pogorszenia i zużycia amortyzacji.

Razem z nowymi LunarGlide+ swoją premierę miała także nowa aplikacja dla urządzeń mobilnych Nike+ . Aplikacja dostępna na platformę iOS oraz Android. Została odnowiona strona www, gdzie dostępne są wszystkie nasze treningi.
Sama strona www oraz aplikacja jest bardzo kolorowa i dobrze zaprojektowana. Może się podobać. Biegałem z nią niecały miesiąc. Jestem konserwatysta i do rejestracji treningów wole jednak endomondo. Nike+ nie przekonało mnie na tyle aby zostać na dłużej. Poza bardzo dobrym designem nie oferuje za wiele. Na tle konkurencji brakuje tego „czegoś” aby przesiąść się na stałe.

Podsumowanie.
Butów nie oszczędzałem: słonce, piasek, woda, deszcz i błoto. Brak jakichkolwiek śladów zużycia. Nic się nie wytarło. Polecam te buty dla biegaczy zarówno początkujących jak i już doświadczonych. Biega się w nich bardzo wygodnie. Czuje się komfort.

Nie maja jednak tego czegoś co maja Asics’y. Kiedy idę na zawody i zakładam Gel Pulse czuje dodatkowa moc 🙂 Wynika to może z tego, ze nie biegam w nich za często. Są one specjalnie na zawody. Takie moje startówki.
Z drugiej strony kiedy po zawodach na następny dzień zakładam Nike także czuje coś. Coś przyjemnego, lekkiego i wygodnego 🙂

  • buty dla stopy neutralnej, lekko supinującej oraz pronującej
  • idealnie sprawdzą się na twardych miejskich trasach np. kostka brukowa, asfalt
  • włókna fywire otaczają stopę, zapewniając idealne dopasowanie i wsparcie
  • system Dynamic Support zapewnia stabilność
  • podeszwa z pianki Lunarlon umożiwia lekką i miękką amortyzację na właściwym poziomie
  • nacięcia poprzeczne pozwalają na płynniejsze przetaczanie stopy
  • model kompatybilny z nike+
  • elementy odblaskowe zwiększą twoje bezpieczeństwo na biegowych ścieżkach

Szybka relacja z Biegnij Warszawo 2012

Październik 7, 2012 6 komentarzy

Szybka relacja z Biegnij Warszawo 2012. Szybka dlatego że ja byłem szybki 🙂 Poprawiłem życiówkę  dokładnie o 56 sekund 🙂

Na zawody szedłem z zamiarem przebiegnięcia 10 km w tempie „rekreacyjnym”. Tydzień temu biegałem maraton. Ostatni bieg treningowy miałem w środę, gdzie czułem w nogach jeszcze 42 km. Nie wyglądało to jak bieg. Byłem zmęczony bieganiem. Nic nie zapowiadało tego co się wydarzyło dziś w południe. Na dodatek wczoraj dość „niesportowo” spędziłem wieczór mieszając sok malinowy z tabasco oraz biała żubrówką…….rano czułem się bardzo dobrze – na szczęście 🙂

Spartanie 

Idąc na start mijałem ludzi. Wielu ludzi. Prawie 12 tys biegaczy to naprawdę spora ilość 🙂 Cieszę się, że bieganie w kraju jest coraz bardziej popularne. Ustawiłem się blisko startu. Praktycznie zaraz przed linią. Miałem wstęp do pierwszej strefy. Firma w której pracuje miała zaproszenia na BW.   3,2,1, start….

Ja, to ten na środku w czarnej czapeczce Asics 🙂

Pierwszy kilometr w 4:07 – hola hola – za szybko panie…ale biegło się dobrze, więc prułem dalej do przodu. Po dwóch km czułem, że przesadziłem na starcie. Przed 3 km zobaczyłem wyprzedzającego mnie Leszka. Jego mina mówiła wszystko. Był bardzo zdziwiony, że mnie tutaj zobaczył. Po wymianie uprzejmości poleciał do przodu…ja słabłem (już).

Wycinek z tabeli wyników

W połowie dystansu miałem czas 22:55. Było szybko. Skorzystałem z wodopoju. Wiedziałem, że 46 minut jest w zasięgu. Ale czułem, że słabnę. Powiedziałem sobie – byle utrzymać tempo do 8 km – potem to już pójdzie. Na 8 km był długi zbieg. To było to, co mnie uratowało. Ostatnie 500 metrów widząc już Myśliwiecką przyśpieszyłem. Na metę wpadłem z czasem – wg. mojego Timex’a wyszło 46:03. Wiedziałem, że netto będzie ciut lepsze. I było – Biegnij Warszawo 2012 ukończyłem z czasem 0:46:00

Chyba muszę częściej biegać „rekreacyjnie” 😉

Edycja 2012 zakończona.  Zakończyła się także rywalizacja Nike Lewa – Prawa. Prawa nabiła więcej kilometrów ale za to Lewa była szybsza 🙂
Ja biegałem dla LEWEJ 🙂

Reasumując czasami warto odpuścić trening. Dziś biegłem pierwszy raz od środy. I czułem się naprawdę fajnie. Czy gdyby nie wczorajsze „wściekle psy”, to czy udałoby się pobiec szybciej – możliwe – ale i tak z dzisiejszych zawodów jestem bardzo zadowolony.
Warto tutaj zaznaczyć pozycję na mecie. Byłem 945 zawodnikiem na 9774 zawodników, którzy dobiegli do mety.

Co pokaże zegarek 11 listopada – czy będzie 45:xx ?

34. Maraton Warszawski – relacja (Nie) bohater Narodowego

Październik 1, 2012 5 komentarzy

(Nie) bohater Narodowego,  Stadion Klęski Narodowej (dobry tytuł zapożyczony z staszewskibiega.blox.pl)

Zacznijmy od pozytywów. Życiówka jest.  Dlatego, że trasa na Maratonie Mazury nie miała atestu i podobno była trochę krótsza. Więc jakiś tam sukces wczoraj odniosłem. Ale plan był inny. Znacznie inny.

Usprawiedliwię się chorobą. Na kilka dni przed startem zakończyłem walkę z przeziębieniem. Chyba gripexy i aspiryna pozostawiły osłabienie w organizmie. Ale od początku…

Start
Ustawiłem się grzecznie pod tabliczką 4:00 z założeniem, że będę się trzymać grupki a w drugiej połowię trochę im odjadę (tak na marginesie do 35 km plan działał)

Przez pierwsze kilka kilometrów przedzierałem się przez tłum biegaczy. Nie ma co. Przeszło siedem tysięcy startujących robi swoje. Pierwsza połówka zgodnie z planem. Tempo na poziomie  5:30 co jak chyba potem się okazało mogło być trochę za szybkie.

Sama trasa bardzo fajna.

Słowa uznania dla kibiców. Sporo ludzi pod Mostem Poniatowskiego, na Ursynowie grupa ludzi wzdłuż trasy. Fajnie 🙂 Ciekawie było w parku Natolin. Nie wiedziałem, że taki ładny park jest w Warszawie. Co prawda było bardzo wąsko i niebezpiecznie – na podbiegu jeden z zawodników miał jakiś wypadek i leżał na drodze – służby ratownicze szybko dotarły na miejsce ale przez chwilę było bardzo wąsko kiedy jechała karetka – mam nadzieję, że nic poważnego się nie stało).

Wróćmy do mojej walki. W pewnym momencie wyprzedziłem „balonik” na 4:00. To był dobry znak. Czułem się dobrze. Czasami trochę bolały kolana ale ogólnie było dobrze. Woda, izotonik, banan. Korzystałem z punktów odżywiania.
Nie używałem żeli. Niektórzy dzięki temu odnieśli sukces. Inni odwrotnie. Ja nie chciałem ryzykować. Nie testowałem wcześniej.

Po przebiegnięciu 21 km starałem się trochę przyśpieszyć. Na 30 km miałem zapas ponad minuty. Nawet prawie dwóch. I to chyba przyczyniło się do porażki. Wiedziałem, że jak mam zapas to mogę zwolnić. A jak już zwolniłem to ciężko było przyśpieszyć.

Do 36 km było w miarę. I tutaj się skończyło. Skończyła się benzyna w moim pojeździe. Silnik przestał pracować. Auto stanęło. Było tak blisko, a zarazem daleko. W tempie 7:00 nie da się pobiec na założony wynik. I tak przegrałem walkę ze sobą. Zabrakło sił. Głowa w sumie chciała. Nogi i mięśnie już nie. Człapałem do 40 km. Potem zobaczyłem z daleka stadion i jakoś się zebrałem. Coś tam jeszcze pobiegłem, ale byłem „biegowym zombie” 🙂

Wbiegłem na stadion. Słyszałem wrzawę zgromadzonych kibiców. Naprawdę fajne uczucie. Tradycyjnie niesiony euforią szybko finiszowałem. Ukończyłem swój trzeci maraton. Na mecie zameldowałem się z czasem 04:04:38.
Wynik poniżej oczekiwań…

Zawody i organizację oceniam bardzo dobrze. Start na moście to strzał w dziesiątkę (na połówce start był w tym samym miejscu). Meta na Stadionie Narodowym – bajka. Kibice dopisali. Był doping, była atmosfera.  Trasa dobrze zabezpieczona, wystarczająca ilość punktów odżywczych. Na mecie pyszna pomidorowa 🙂 Jedyny mankament to zmyłka na starcie z „miejscem startu”. Balon był w innym miejscu, niż pomiar czasu co mogło zmylić w którym momencie rozpocząć pomiar czasu na zegarku.

Teraz tydzień z lekkim treningiem. W niedzielę Biegnij Warszawo w tempie chyba rekreacyjnym. Co dalej, zobaczymy… Na wiosnę chyba będziemy znowu próbować złamać 4:00 i to nawet o 15 – 20 minut. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Na pewno zebrałem kolejne doświadczenie i wiem, że na następny maraton będę jeszcze mądrzejszy.

Cyfry:

Wyniki nieoficjalne:
http://www.maratonwarszawski.com/files/34maratonwarszawski_2.pdf

Liczba zawodników zgłoszonych do startu w imprezie: 9236
Liczba nadanych numerów startowych: 7748
Liczba zawodników na starcie: 6913
Liczba zawodników, którzy ukończyli bieg w limicie czasowym: 6769
Liczba kobiet biorących udział w biegu: 745

Zdjęcia wkrótce.