Archive

Archive for Maj 2013

Plecak biegowy RT Team 10L QUECHUA – Chudy Wawrzyniec – cz.2/2 – sprzęt

Maj 31, 2013 8 komentarzy

Dwa miesiące temu pisałem o przygotowaniach do „Chudego”. W tym odcinku będzie trochę o sprzęcie i akcesoriach jakie zamierzam ze sobą zabrać na zawody. Kompletna check-lista będzie dopiero opracowana i opisania. Na dziś kilka informacji głównie o plecaku do biegania, ale nie tylko.

zdjęcie 4(2)

Quechua RT Team 10l

zdjęcie 2(3)

Plecak do biegania po górach – RT Team 10L QUECHUA z sieci Decathlon.
Biegnąc w górskim ultra maratonie jedną z pozycji obowiązkowych jest plecak do biegania. Plecak, w którym można schować odżywianie, płyny, środki pierwszej pomocy i inne przydatne rzeczy. Plecaka szukałem od kilku tygodni. Czytałem i analizowałem. Wybór plecaków biegowych jest dość spory. Poszukiwałem niewielkiego rozmiarem, lekkiego, 10-cio litrowego plecaka, takiego, który będzie optymalny na zawody. Plecaki do biegów górskich są generalnie drogie. Takie marki jak RaidLight, Inov-8 czy Salomon można kupić za kilka stówek. Zadałem sobie pytanie czy na moim poziomie biegowym i ilości zawodów górskich w jakich startuje (słownie jeden w tym roku) wydawanie takiej kasy ma sens. Z pomocą przyszła mi znana sieciówka ze sprzętem sportowym oraz dwie recenzje znalezione na sieci. Recenzja Marcina jednego i Marcina drugiego (kolejność przypadkowa). I tak w moje ręce trafił niedrogi, ponieważ kosztujący niecałe 150 zł plecak Quechua RT Team 10l.
Plecak ma pojemność 10 litrów i jest w sumie dość lekki – 320g. W zestawie znajduje się oczywiście bukłak, który może zostać zalany wodą lub izotonikiem. Instrukcja obrazkowa zabrania wlewać do środka piwa. Ciekawe dlaczego 🙂

zdjęcie 1(2)Bukłak

zdjęcie 1(3)Ustnik rurki. Dla naszego bezpieczeństwa plecak posiada także gwizdek.

Zaletą plecaka jest kilka łatwo dostępnych kieszeni. Jedna zewnętrzna na suwak, dwie w pasku oraz dwie elastyczne na bidon lub kijki.

zdjęcie 3(2)Kieszeń w pasku

zdjęcie 3(3)Zewnętrzna kieszeń

zdjęcie 2(2)Elastyczna kieszeń na bidon lub kijki

Pierwsze wrażenia są bardzo pozytywne. Plecak dobrze leży, a możliwości regulacji pozwalają na odpowiednie dopasowanie. Pierwszy mały test jutro podczas dwugodzinnego wybiegania. Bardziej poważny już za tydzień podczas zawodów 3. CROSS MARATON NAD PILICĄ. Te podobno niełatwe zawody będą kolejnym sprawdzianem przed sierpniowym startem. Trasa zawodów poprowadzona została w lasach przylegających do rzeki Pilicy i biegnie 7-kilometrową pętlą. Jestem ciekaw jak tam będzie. Dwie poprzednie edycje były zorganizowane na wysokim poziomie. Mam nadzieje, że w tym roku będzie podobnie.

trasaTrasa zawodów 3. CROSS MARATON NAD PILICĄ

W zawodach oczywiście pobiegnę w Cascadiach, których recenzje mogliście przeczytać kilka dni temu. But idealny na takie zawody. Będzie to kolejny sprawdzian butów w trudnym terenie. Przed „Chudym” trzeba je porządnie zmieszać z błotem 🙂

Kije trekkingowe
Trudny temat. Nadal się zastanawiam czy brać na zawody czy nie. Jeśli brać to musiałbym je mieć najpóźniej na początku lipca, ponieważ z kijami trzeba też nauczyć się biegać. Wybór kijków jest w sumie ograniczony i niewielki. Od typowo biegowych, ultralekkich i wytrzymałych RaidLightów za grubą kasę poprzez bardzo tanie i pewnie badziewne (oraz ciężkie) kijki do wędrówek górskich za kilkadziesiąt złotych. I znowu pytanie. Czy na jedne zawody jest sens wydawać 200 – 300 zł na kijki? Chyba nie…. a może jednak…nie atakuję rekordu świata. Możne znaleziony badyl wystarczy…

Pasek na numer startowy COMPRESSPORT
Wydatek niewielki a rzecz bardzo przydatna. Za pomocą tego paska możemy zamocować numer startowy bez konieczności przekuwania agrafkami naszych koszulek do biegania. Dodatkowo pasek ma dodatkowe kieszonki na żele. Przetestowane już podczas trzech startów. Pasek spełnia swoją funkcję. Nie przeszkadza i jest wygodny.

Co dalej…
Biegać, biegać i jeszcze raz biegać. Mam świadomość, że tygodniowa ilość treningów oraz kilometraż nie zachwyca. Znowu mało. Za tydzień Cross Maraton, który pobiegnę na spokojnie. Za dwa tygodnie już mocniejszy akcent, ponieważ Bieg Ursynowa gdzie mam zamiar poprawić życiówkę na 5 km. Czy uda się złamać 21:50? Czas pokaże. Jest jeszcze trochę czasu aby porobić interwały i nadrobić stracony czas.

Było o fenomenalnych Cascadiach a dosłownie za kilka dni będzie o fantastycznych Nike Flyknit One. Jestem w połowie pisania recenzji. Jeszcze zrobię kilka zdjęć i będę mógł opublikować tekst. Obiecuję 🙂

Dziś Bieg Rzeźnika. O tej porze już chyba większość zawodników jest na mecie. Niektórzy przegrali walkę, inny ją wygrali. Ja do swojej rzeźni mam jeszcze dwa miesiące. Wiem, że będzie bolało. Ale domyślam się także co będę czuć na mecie. Gratuluję wszystkim, którzy w Rzeźniku wystartowali i tym, którzy go ukończyli.

Brooks Cascadia 8 – recenzja – As trialowych ścieżek

Maj 25, 2013 6 komentarzy

W tej chwili biegam głównie w dwóch parach butów. W fantastycznych Nike Flyknit One oraz fenomenalnych trialowych Brooks Cascadia 8, których recenzję znajdziecie poniżej.

ResizedImage500292-cascadia8

Pierwsze wrażenie

Czy można się zachwycać nad parą butów do biegania? Wiele czasu zabrało mi znalezienie odpowiednich słów jakimi można opisać te buty. Zacznijmy od początku. Jest to moje pierwsze spotkanie z obuwiem marki Brooks. Wiedziałem, że produkty tej firmy mają uznanie w środowisku biegaczy, sam jednak nie byłem do końca pewien czego się spodziewać. Dzięki uprzejmości firmy 4Run w moje ręce trafił najnowszy model Brooks Cascadia 8.  Po otworzenia pudełka i wyciągnięciu butów doznałem szoku. Urzekł mnie ich kolor i wygląd. Piękne czerwono-żółte buty. Mogą się podobać, rzucają się bowiem w oczy i o to chodzi. But jest kolorowy i bardzo fajnie zaprojektowany pod względem wizualnym. W butach się jednak biega a nie na nie patrzy. Pierwszy trening był bardzo ciekawym doznaniem, to co zaraz na początku poczuła moja stopa to bardzo dobre dopasowanie. Wizualnie but nie jest obszerny i szeroki. W porównaniu z Nike czy Asisc jego budowa jest stosunkowo wąska. But jest jednak idealnie dopasowany, a stopa ma sporo komfortu  wewnątrz buta.

 Plan testowania

Buty przyszło mi testować w okresie zimowo-wiosennym. Dość długa zima i spore ilości śniegu obecne jeszcze wczesną wiosną pozwoliły mi solidnie sprawdzić buty w różnych warunkach. Począwszy od świeżego śniegu poprzez deszcz, błoto i chlapę po suchy piasek i temperaturę niemal 30 stopni. Ponieważ mieszkam w centrum dużego miasta siłą rzeczy część treningów odbywała się w terenie miejskim, natomiast do miejsca dla którego but ten jest stworzony, czyli leśnych bezdroży i pagórków, miałem parę kilometrów. Udało mi się pobiec w kilku zawodach przełajowych i sprawdzić buty podczas startu. Moim głównym celem do testów było przebiegnięcie jak największej ilości kilometrów w mieszanym terenie, łącznie z długimi wybieganiami, ponieważ but ten ma przynieść mi sukces podczas sierpniowego Chudego Wawrzyńca – górskiego biegu ultra na dystansie ponad 80 km. Na takie zawody jedzie się tylko ze sprawdzonym sprzętem.

Opis producenta

Firma Brooks stworzyła Cascadię do pokonywania piaszczystych bezdroży. Model ten dedykowany jest do biegów ultra oraz rajdów w trudnym terenie. But posiada wiele rozwiązań takich jak technologia DNA, która w inteligentny sposób pozwala dopasować amortyzację do indywidualnych cech biegacza, czy też system dostosowania się do podłoża PiVot, który zmniejsza niebezpieczeństwo utraty kontaktu z powierzchnią na nierównym terenie. Muszę przyznać, że to naprawdę działa. W tych butach, podczas nawrotów i szybkich ostrych zakrętów, czułem jak but trzyma się nawet na piasku, gdzie w normalnym bucie, noga by wpadła w poślizg i odjechała. Natomiast system HPR dodatkowo zapewnia odporność na ścieranie. Wiele kilometrów pokonanych na drodze asfaltowej to potwierdza – podeszwa jest taka jaka była w momencie wyjęcia z pudełka butów za pierwszym razem.  Jestem pod wrażeniem.

Raport z terenu

Treningi w Brooksach zaczynałem w lutym. Praktycznie środek zimy i pełno śniegu. Buty bardzo dobrze się sprawdziły w takich warunkach. Śmiało można biegać w nich w głębokim śniegu i błocie pośniegowym, kontakt ze śniegiem bowiem nie powodował mokrych skarpetek. Jednak wpadnięcie w sporą kałużę schowaną pod świeżym lodem, siłą rzeczy, psuło trening. Oczywiście na lodzie ciężko zachować równowagę, ale nie ma butów bez kolców, w których można biegać interwały po lodzie.  Najważniejsze dla mnie było bardzo dobre trzymanie podłoża podczas ćwiczenia kilkusetmetrowych podbiegów po śniegu. To ważne, że noga nie uciekała i stopa się nie ślizgała. Zwieńczeniem zimowych testów był Bieg Łosia w Puszczy Kampinoskiej. Zawody odbywały się na początku kwietnia więc wszyscy sądzili, że będzie już ciepło. Nic z tych rzeczy. Puszcza przywitała nas śniegiem. To był trudny sprawdzian dla butów, praktycznie 18 km w głębokim śniegu. Ja jednak czułem stabilność. Dzięki temu z powodzeniem mogłem wyprzedzać innych zawodników, a buty po raz kolejny zdały egzamin i miło mnie zaskoczyły.

W końcu przyszła wiosna, zrobiło się ciepło i można było pobiec w las. Ziemia i Cascadia 8. Idealne połączenie. Do tego skarpety kompresyjne i można hasać po lesie przez kilka godzin. Podczas pokonywania leśnych podbiegów czułem jak but wgryza się w ziemię. W trakcie szybkiego zbiegania z górki czułem tak ważną w tym momencie stabilność stopy i trzymanie podłoża. Ważne jest to, że pomimo wąskiej budowy buty i – jakby to nazwać – mocnego dopasowania masz świadomość dobrego prowadzenia buta. Stopa ma sporo przestrzeni w bucie, przez co można zareagować w momencie kontaktu z kamieniem lub korzeniem.

Letnim testem butów były zawody górskie na 5 km. Sporo ostrych podbiegów i zbiegów. Podłoże to asfalt, kostka brukowa, piasek, trawa i ziemia. I kolejne miłe zaskoczenie. Świetne trzymanie butów na suchym piachu, podczas pokonywania szybkich zakrętów but doskonale trzymał się podłoża. Urzekło mnie to. Rok temu brałem udział w podobnych zawodach, biegnąc w zwykłych butach i pamiętam jak się momentami ślizgałem się i traciłem podłoże. Teraz tego nie było.

Podsumowanie i ocena

W butach przebiegłem łącznie prawie 400 km. Różne warunki pogodowe. Różna nawierzchnia. Na początku tej recenzji zapytałem czy można się zachwycić nad parą butów do biegania. Otóż można. Ja jestem zachwycony tymi butami. Początkowo zachwycił mnie ich wygląd, a potem właściwości biegowe. But doskonale nadaje się do pokonywania bezdroży i trudnego terenu.

Nie napisałem o rzeczy dość istotnej, przynajmniej dla mnie. Każde nowe buty u mnie wiążą się z otarciami i bąblami. Ale nie w Cascadiach. Idealnie dopasowały się do mojej stopy. Zero, nic. Żadnych obtarć ani odcisków.

Mały drobiazg: sznurówki. Są tak zrobione, że ani razu się nie rozwiązały. Inne buty wiele razy rozwiązywały mi się w trakcie treningu. Zwłaszcza gdy były mokre. Z Brooksami nie miałem tego problemu.

Jak pisałem wcześniej buty wizualnie prezentują się bardzo dobrze. Nie ma problemu z ich konserwacją. Czyszczą się łatwo i przyjemnie. Dzięki temu można cieszyć oczy ich ciągle świeżym wyglądem.

Szukałem jakiejś wady w tych butach. Nie znalazłem. Nawet ich cena nie jest wadą. Uważam, że dobry produkt musi mieć swoją cenę. Buty kosztują około 450 zł.

But polecam wszystkim którzy chcą pokonywać leśne i górskie szlaki. Stworzony jest do biegania po bezdrożach. Tak więc jeśli szukasz butów do biegania uważam, że Brooks Cascadia 8 jest trafnym wyborem. Wiem o tym, że poprowadzą mnie do zwycięstwa (ukończenia w sensownym czasie) podczas sierpniowych zawodów ultra.

PUNKTY

KRYTERIA

OCENA

NA

PRZEWIEWNOŚĆ/IZOLACJA

4,5

5

AMORTYZACJA

5

5

PRZYCZEPNOŚĆ

5

5

KOMFORT

5

5

TRWAŁOŚĆ/WYTRZYMAŁOŚĆ

5

5

WAGA

5

5

WYGLĄD/DESIGN

5

5

OCZEKIWANIA

5

5

STOSUNEK CENA-JAKOŚĆ

5

5

RAZEM

44,5

45

Powyższa recenzja została napisana dla 4Run.pl
Buty do kupienia w sklepie sklep.4run.pl

top_logo

Jestem szczęśliwy – II Bieg Szczęścia 2013

Maj 22, 2013 5 komentarzy

Bieganie po górach w centrum miasta? Dlaczego nie. W Warszawie jest kilka miejsc, gdzie można zorganizować bieg górski. Takim miejscem jest między innymi Kopa Cwila, w parku im. Kozłowskiego na warszawskim Ursynowie. Na tej dość pokaźnej górce miała miejsc druga edycja Biegu Szczęścia. Nie wiem skąd się wzięła nazwa ale można tutaj przytoczyć fragment jednej z relacji z tego biegu. Na mecie człowiek może się ze……. ze szczęścia –  że ukończył 🙂

Trasa 5 km to tak naprawdę 5 kółek po mniej więcej 1 000 metrów  (Forerunner 610 pokazał 5,32km). Zbiegi, podbiegi, asfalt, trawa, piasek. Na tym małym fragmencie terenu było wszystko.

Bieg Szczęścia organizuje klub 12tri.pl. Zawody pod względem organizacji stały na wysokim poziomie.  Jedynie można się przyczepić do braku jakiś parasoli, gdzie można było się schować przed słońcem. A w ten dzień było bardzo gorąco. Było kilka drzew w okolicach kopy i tam niektórzy szukali cienia.

Start został podzielony na trzy tury. Dla każdej obowiązywał limit czasowy. Odpowiednio: 50 minut,  40minut  30 minut. Bardzo dobre rozwiązanie.  Dzięki temu nie było korków na trasie i można było spokojnie biec.  Ja zapisałem się do pierwszej tury – 50 minut. Dlaczego? Nie wiem czemu ale na początku, podczas  rejestracji myślałem, że jest to bieg na 10 km 🙂 taki psikus.

  936897_559474984095528_2092523427_n foto: Rafal Nowakowski i Beata Czarnecka
Na chwilę przed startem

I tak pojawiłem się przed 9.00 przed górka. Podczas małej rozgrzewki zapoznałem się z kawałkiem trasy. Wiedziałem ze nie będzie łatwo. Na pewno nie miałem co liczyć na życiówkę na 5km. Na płaskim jest to 21:50. Jaki będzie wynik tutaj, miało się wkrótce okazać.
W ogóle to bardzo się ucieszyłem gdy usłyszałem o tych zawodach. Szansa biegu górskiego w mieście i jeszcze teraz, gdy małymi krokami szykuje się do Chudego Wawrzyńca. Miał to być mały test. Sprawdzian formy i także techniki przed większymi zawodami.
Na starcie do pierwszej, najwolniejszej tury pojawiła się niewielka w sumie grupa biegaczy.  Pierwszy raz w karierze biegowej postanowiłem stanąć w pierwszej linii. Wiedziałem, że jestem w miarę szybki i nie będę za bardzo nikomu przeszkadzać. 3,2,1 start.

943519_559475080762185_875252059_nfoto: Rafal Nowakowski i Beata Czarnecka
Start !

Pierwszy kilometr w 4:54

Podział
Czas
Dystans
Śr. tempo
Podsumowanie 28:37.8 5.32 5:23
1 4:53.5 1.00 4:54
2 5:21.7 1.00 5:22
3 5:40.8 1.00 5:41
4 5:42.8 1.00 5:43
5 5:41.4 1.00 5:41
6 1:17.6 0.32 4:02

i tak z każdym kilometrem tempo spadało.  Po tych zawodach mogę wyznaczyć sobie nowe HRmax. Musiałem, że mam 191 a tu wyszło 195 🙂 Było cholernie ciężko. Strome podbiegi dawały o sobie znać. Na metę wpadłem z czasem 28:22  Czy to dobry wynik? Myślę, że tego dnia więcej bym z siebie nie dał. Chciałem sprawdzić się w takich zawodach biegnąc dość agresywnie. Po dwóch, trzech okrążeniach miałem generalnie dosyć.

263209_559475607428799_623682934_nfoto: Rafal Nowakowski i Beata Czarnecka

Podczas zawodów sprawdziłem po raz kolejny pasek do mocowania numeru startowego Compressport. Był to także test nowych spodenek Asics. Po tych zawodach jeszcze bardziej doceniłem buty Brooks Cascadia 8 (za kilka dni recenzja), zwłaszcza przy szybkich nawrotach. Ten but jest świetny.  Co jednak dla mnie najważniejsze,  zdobyłem nowe doświadczenie przed „Chudym”. Tam nie będę biegł z tętnem 190.
Dzień po zawodach poczułem nogi. To świadczy o tym, że muszę ćwiczyć jeszcze więcej podbiegów i zbiegów aby przyzwyczaić inne partie mięśni do aktywności. Muszę pamiętać także o pracy nad siłą i o ćwiczeniach ogólnych.

biegszczesciaMedal Bieg Szczęścia 2013

Na mecie każdy dostał bardzo oryginalny, ekologiczny, drewniany medal. Taka koniczynka – na Szczęście 🙂
Myślę, że wrócę tutaj z rok. Pobiegnę w Biegu Szczęścia 2014.  Aha – bym zapomniał. Pierwszy raz coś wygrałem. W loterii, która miała miejsce po zawodach udało mi się wylosować białą czapeczkę Asics 🙂

Bieg Flagi 2013, XXIII Bieg Konstytucji 3 Maja – patriotycznie

Maj 3, 2013 Dodaj komentarz

Czuję w nogach ostatnie dwa dni. Długi majowy weekend powoli (niestety) dobiega końca. W tym czasie miałem przyjemność wziąć udział w dwóch biegach.  Dzień po dniu, więc nie było możliwości regeneracji. Dlatego starty te potraktowałem rekreacyjnie. Bez ciśnienia na zrobienie życiówek. Pierwszy to Bieg Flagi na dystansie 10 km, organizowany na terenie Warszawskiej Cytadeli. Dzień później odbył się Bieg Konstytucji 3 Maja, czyli prawie obowiązkowa pozycja majowego biegania w Warszawie.

Bieg Flagi

Małe, kameralne zawody organizowane przez Dzielnicę Żoliborz m. st. Warszawy. Trasa przebiegała przez tereny Warszawskiej Cytadeli i liczyła trzy pętle. Na terenie cytadeli zjawiliśmy się prawie całą rodzinką (bez córki) chwilę przed 14.00. Było sporo atrakcji dla rodzin a zwłaszcza dla malców. Między innymi bieg na 100 metrów. Mateuszek dzielnie pojawił się na linii startu. Po przebiegnięciu prostej trasy wraz z innymi dzieciakami, na miecie dostał medal. Drugi w swojej kolekcji. A ma dopiero niecałe trzy latka 🙂 Rośnie mały maratończyk 🙂

zdjęcie 2Mały zawodnik

Tutaj wielkie brawa dla organizatorów. W regulaminie i na stronie www Biegu Flagi, był zapis mówiący o tym, że dzieci na mecie dostaną słodycze. A tutaj taka niespodzianka i taki fajny medal. Brawo, miła niespodzianka. Mam tylko nadzieję, że medali wystarczyło dla wszystkich dzieciaków. Trochę ich tam biegło 🙂

Główny punkt programu, czyli start zawodników biegnących na 10 km został zaplanowany na 14:25. Bieg Flagi traktowałem w miarę rekreacyjne. Wiedziałem, że nie mam szans na złamanie 46 minut,  co jest moim rekordem życiowym.  Miałem w planie i na uwadze Bieg Konstytucji dzień później, więc nie chciałem się mocno napinać i napierać ostro do przodu.

Celem było ukończenie zawodów w czasie poniżej 50 minut. Udało się. Na mecie zjawiłem się z czasem 00:48:43, co dało mi 165 miejsce na 296 mężczyzn biorących udział w tych zawodach. Mieszana trasa, miejscami wąska i do tego kilka podbiegów. Nie były to warunki do robienie rekordów. Zawody pobiegłem w Brooks Cascadia 8. Buty te bardzo dobrze spisują się na zawodach, gdzie mamy mieszane podłoże i jest trochę mokro. Buty po raz kolejny zdały egzamin 🙂

Na mecie czekał na mnie bardzo ładny medal. Projekt i wykonanie pierwsza klasa.

zdjęcie 1Po lewej medal Mateuszka, po prawej medal taty 🙂

Zawody oceniam bardzo pozytywnie. Start, trasa, obsługa punktu odżywiania. Wszystko jak najbardziej ok. Jedynie na terenie parku było kilka starszych osób spacerujących po trasie biegu. Także zabezpieczenie mogłoby być trochę lepsze. Tak czy inaczej bardzo lubię takie małe zawody. Jest klimat. Czuć rodzinną atmosferę. Ludzie są także bardziej przyjaźni i pozytywnie nastawieni.

XXIII Bieg Konstytucji 3 Maja 

Bieg Konstytucji miał być sprawdzianem formy na „piątkę”. Chciałem zobaczyć, gdzie jestem przed zbliżającymi się głównymi,szybkimi zawodami – Biegiem Ursynowa – Otwarte Mistrzostwa Polski w biegu ulicznym na 5km. W zeszłym roku nabiegałem tam 21:50, co jest moją życiówką na 5 km. Trasa tam jest bardzo szybka, szeroka, bez wielu zakrętów. Inaczej było dzisiaj. Mokro, kałuże, kręto, dużo zawodników (podobno prawie 5 tys) i podbieg zaraz na pierwszym kilometrze. W takich warunkach ciężko o życiówkę. Tak więc czas, jaki uzyskałem jest dobrym prognostykiem przed czerwcowymi zawodami. A i poprawiłem się w stosunku do zeszłorocznego Biegu Konstytucji (23:05).

z13846663Q,XXIII-Bieg-Konstytucji-w-WarszawieFot. Adam Stępień / Agencja Gazeta
Ja i moje różowe Nike Flyknit 🙂

Dzisiejsze zawody były wyjątkowe z jednego względu. Na linii startu pojawił się Pan Premier. Tak, Pan Donald Tusk pobiegł z nami w zawodach. Głowa naszego rządu wbiegła na metę z dobrym czasem 24:26. Niestety Pana Premiera nie spotkałem na trasie. Widziałem jednak kilku biegnących funkcjonariuszy BOR w charakterystycznych słuchawkach w uchu. Dobrze, że politycy oraz ludzie mediów promują bieganie. Dobrze, że Polska biega 🙂

OLYMPUS DIGITAL CAMERAPrzed metą

 fiat-bkm13_01_sch_20130503_112713Na mecie

Przed startem ustawiłem się w sumie blisko czołówki. Tradycyjnie już przy takich masowych zawodach początek to bieg slalomem i wyprzedzanie wolnych biegaczy. Mała ciekawostka – zaraz po starcie zobaczyłem panią, która biegała z … psem na smyczy – wilczurem… nie komentuję tego. Pomimo znacznej straty na pierwszym kilometrze (4:59) udało mi się przyśpieszyć na ostatnim kilometrze (4:26) co zaowocowało dość dobrym czasem. Na metę wbiegłem z czasem 22:42 netto. W efekcie byłem 450 zawodnikiem na 2 568 w klasyfikacji OPEN. Pan Premier był 805 🙂 Na mecie dostałem kolejny w ostatnich dniach  medal z biało-czerwonymi akcentami. Zresztą bardzo ładny medal. WOSiR dba o wzornictwo i oryginalność medali. Tak trzymać.

zdjęcie 3

W ten sposób kończę biegowy długi weekend. Było bardzo patriotycznie. Dwa bardzo ładne medale. Biegi z flagami i symbolami narodowymi. Co do formy. Ogólnie nie jest źle. Mam 6 tygodni, żeby urwać więcej niż minute. Teraz moje treningi będą skoncentrowane na szybkości. Wygeneruję sobie plan w miCoach i będę się go mniej więcej trzymać. Oczywiście będę pamiętać także o weekendowych dłuuuugich wybieganiach. Chudy Wawrzyniec coraz bliżej…