Archive

Archive for the ‘Treningi’ Category

Chudy Wawrzyniec – zostały trzy tygodnie

Lipiec 21, 2013 17 komentarzy

Zostały trzy tygodnie do Chudego. Niewiele już mogę poprawić. Teraz muszę myśleć o tym,  aby niczego nie zepsuć. Nadal mam świadomość, że biegam za mało. Cztery treningi tygodniowo i jakieś 50-60 km to jednak nie jest dużo. Ograniczony czas nie pozwala biegać więcej. Mam nadzieję, że jakość tych treningów jest optymalna i nie odetnie mnie na trasie. Po wczorajszym treningu (20 km wybiegania połączone z bieganiem po górce) zdecydowałem, że nastawiam się ostatecznie na trasę 50+ (jakieś 55km). Na prawdziwe ultra przyjdzie czas w przyszłym roku, kiedy będę miał lepszą stabilizację (ciągle za mało ćwiczeń stabilizacyjnych), a przede wszystkim doświadczenie w bieganiu po górach. Nie wiem co musiałoby się stać i jak musiałbym się dobrze czuć, aby na 40 kilometrze skręcić w prawo i wybrać trasę 80+ (85km). Nie jestem na to gotowy. Mój cel na Chudy Wawrzyniec to minimum: dobiec do mety w limicie czasu w dobrym zdrowiu. Plan optymalny to przebiec trasę w sensownym czasie i napierać ile się da. 7-8 godzin będzie chyba dobrym wynikiem. Obawiam się o pogodę. Gdy będzie padać, jak rok temu, to nie będzie wesoło. Mam nadzieję, że teraz będzie znacznie mniej wody i błota na trasie.

1011498_547152242015861_1579175187_n

Przygotowania trwają. Liczę na to, że start w Chudym pomoże mi zrealizować inny cel na 2013. Czyli w końcu przebiec maraton poniżej 4h i to ze sporym zapasem. 3:45 – tyle zakładam. O realnym czasie pomyślę po Półmaratonie Tarczyńskim w połowie września. Aha, czy mówiłem już, że w tym roku maraton biegnę w Poznaniu? Nie – no to mówię 🙂

Taktyka

Trenuje dużo podbiegów. Nie ma opcji żeby to nie przyniosło pozytywnych efektów. Najbardziej jednak obawiam się zbiegów. Wiem, że do tego potrzeba odpowiedniej techniki. Ja jej nie mam. No bo skąd na płaskim terenie mam niby mieć. Nie da się wszystkiego wytrenować na Górce Szczęśliwickiej czy Kopie Cwila.

Kopa Cwila – fot. Wikipedia

Nie biegałem jeszcze o 4 nad ranem, także to będzie dla mnie nowe doświadczenie. Będę biegł w półśnie 🙂 Kluczem do dobrego samopoczucia jest spokojny start. Bez rwania do przodu. Podbiegi lekkie będę pokonywać biegiem. Na tych bardziej stromych będę przechodził do marszu. W drugiej fazie biegu będę korzystał chyba z kijków. Zwłaszcza Wielka Racza i Wielka Rycerzowa. Tak przynajmniej wskazuje profil trasy. Na początku będę napierać do góry opierając ręce na nogach. Taki sposób wspinania się chyba jest dobry. Gdy zabraknie sił użyję kijków. Najgorsze będą paradoksalnie zbiegi. Tam można najwięcej zyskać ale i stracić. Nie mam opanowanej techniki zbiegu. Będę się uczył na trasie. Zakładam, że w drugiej części trasy mięśnie będą na tyle zmęczone, że szybkie zbieganie będzie niemożliwe. Zawsze jednak można przymknąć oczy i lecieć…. 🙂

Sprzęt

Najważniejsze są buty. Pobiegnę w trialowych Brooks Cascadia 8. Pisałem o nich jakiś czas temu. Biegam w nich regularnie. Moje stopy bardzo je lubią. Są wygodnie, dobrze trzymają stopę i co najważniejsze, są na tyle wybieganie, że można je zabrać na górskie zawody. Nadal rozważał zabranie zapasowej pary butów na przepak. Może zabiorę Nike Lunarglide 4 w razie czego,  gdyby coś stało się na trasie z Brooksami. Jeszcze zobaczymy.

Krótkie, czarne leginsy Asics.  Są obcisłe,  przez co minimalizuję ryzyko wystąpienia otarć. Po odpowiednim nasmarowaniu kremem powinno być wszystko ok. W krótkich, luźnych spodenkach na dłuższych dystansach niestety jestem dość poobcierany i nie potrafię rozwiązać tego problemu. Dlatego decyzja o leginsach.

————–
Mateusz w komentarzach napisał o kompresji. Zapomniałem tutaj o tym napisać  🙂  Oczywiście na zawody zabieram skarpety kompresyjne COMPRESSPORT Full Socks,
które są towarzyszem podczas weekendowych wybiegań. Biegam w nich od listopada 2012 i jestem zdania, że kompresja działa, a skarpety przynoszą ulgę i przyśpieszają regenerację. Jakość wykonania tych skarpet jest na bardzo wysokim poziomie. Wiele innych skarpet po pół roku użytkowania posiada widoczne oznaki przetarć, zmechaceń. W Compressportach tego nie ma.

————–

Koszulka to albo czerwona Drużyny Szpiku na krótki rękaw albo moja ulubiona, treningowa niebieska Nike z Praskiej Dychy. Obie maja ze sobą setki kilometrów i są dobrze przetestowane.

Kurtka
Jeszcze nie mam ale mam zamiar zakupić w Decathlonie taką zwykłą biegową wiatrówkę . Coś muszę mieć w razie deszczu, wiatru lub niskiej temperatury. Najważniejsze żeby złożona zabierała mało miejsca w plecaku.

Kijki
Zabiorę ze sobą. Nie zakładam raczej dużo z nich korzystać, ale mogą się przydać. Nigdy nic nie wiadomo. Lepiej mieć kijki, jak szukać na trasie jakiegoś badyla. Mam zamiar jeszcze trochę pobiegać z kijkami, aby bardziej się z nimi zaznajomić. Nie kupowałem ich. Dostałem je od rodziny. Są to (chyba) dość zwykle kijki trekingowe. Składa się je na trzy części i są dość lekkie. Mam porównanie z RaidLight i ANT z napieraj.pl Oczywiście pewnie nie są tak wytrzymałe i wygodne, ale jak na ten jeden raz powinno być ok.

zdjęcie

Plecak
Decathlonowy plecak QUECHUA RT Team 10l wypróbowany na weekendowych wybieganiach. Muszę dobrze zaplanować jego zapakowanie. Wszystko musi być ułożone i maksymalnie wygodne podczas biegu. Plecak w sumie jest świetny. Jedynie co przeszkadza mi to rurka od bukłaka, która dość często się zsuwa i zaczyna latać podczas biegu. Nie mogę jej skrócić i włożyć głębiej do plecaka ponieważ się zagina i nie można pić. Nic nie leci. Muszę jeszcze nad tym popracować. Najgorsze są szybkie zbiegi z plecakiem. Wtedy to rurką już kompletnie lata na wszystkie strony i się wysuwa. Poszukam jakiegoś rozwiązania.

Lampka Petzl TIKKA2, którą mam od dwóch lat. Kupiłem ja z myślą o wieczornym zimowym bieganiu. W mieście zdała egzamin. Zasięg światła to 29 metrów. Czy w beskidzkich ciemnościach będzie ok? Myślę, że nie gdyż strumień światła jest dość krótki, jednak ilość biegaczy na starcie w odpowiedni sposób oświetli drogę. To tylko mniej więcej jedna godzina do czasu kiedy wstanie słońce, więc damy radę. Zanim zawodnicy się rozbiegną to minie kilka kilometrów a wtedy będzie już jasno.

Buff to bardzo fajna i przydatna rzecz. Można zrobić czapkę, opasek lub na przykład chustę. Może się przydać. Nic nie waży a może ochronić głowę lub szyję. Zabieram 🙂

Dodatki: telefon, folia ratunkowa, podręczna apteczka, krem, kasa, mapa
Mapę dostanę od organizatorów. Trzeba mieć przy sobie ponieważ zagrożenie pomylenia trasy lub co gorsza – zagubienia się jest spore. Właściwie to jest jedyna rzecz, której się obawiam w kontekście zawodów. No może jeszcze kontuzja. Tego też się boję. Dlatego będę miał ze sobą telefon oraz podręczną apteczkę (bandaż, plastry). Na ręce obowiązkowo opaska ICEstripe w razie poważniejszego wypadku i utraty świadomości. Folię NRC zabieram głównie z myślą o ogrzaniu się, w razie pogorszenia pogody. Jest możliwość, że w sierpniu w górach będzie tylko kilka stopni.

Zegarek bez pulsometru. Nie ma sensu i potrzeby. Zabieram sprawdzonego Garmin Forerunner 610 bez paska. Mam nadzieje, że bateria wytrzyma cała trasę.
Może uda mi się zorganizować na czas zawodów coś super fajnego – nowego Sunnto Ambit2 🙂 To dopiero byłaby zabawa, zobaczymy….

Odżywianie

I tu jest mały problem. Co prawda testuje na trasie jedzenie, ale nie wiem jak po 5-6 godzinach będzie się zachowywał mój żołądek. Temat odżywiania nadal jest otwarty. W bukłaku będzie oczywiście woda, do tego bidon z izotonikiem i żele. Zabieram do plecaka także banana oraz czekoladę. Na przepaku spróbuje zjeść jakieś kanapki. Pewnie skuszę się na rodzynki inne suszone owoce. Czy to wystarczy?

Nocleg
Na zawody jadę z rodzinką. Spędzimy w górach kilka dni.  Udało nam się znaleźć domek w Ujsołach,  także z mety do domu nie będę miał daleko 🙂 Liczę na wsparcie moich osobistych kibiców na trasie.

Zdjęcia
Biorąc udział w takich zawodach człowiek chciałby mieć pamiątkę w postaci dokumentacji zdjęciowej. Całe szczęście będę miał osobistego fotografa, który będzie mi robił zdjęcia 🙂

mateuszekaparatOsobisty fotograf 😉

Co o tym wszystkim myślicie. Jakieś rady dla debiutanta? Czy zapomniałem o czymś ważnym?

Połówka – jak ją wypić i nie mieć kaca ?

Marzec 19, 2013 8 komentarzy

Szykuje się wielkie święto biegowe – 13 tysięcy zawodników. Mam nadzieje, że organizatorzy staną na wysokości zadania i start przebiegnie sprawnie. Są do tego dość spore obawy. Zwłaszcza, gdy z kilku pasów (start jest po obu stronach jezdni na moście) po wbiegnięciu na „rondo z palmą” zrobią się dwa pasy. No zobaczymy co to będzie….

601414_10151487501719763_1788576395_n

Jak to wypić i nie mieć kaca?
Mam plan. Pobiegnę świadomie 🙂 Chcę półmaraton rozegrać z głową. To będzie moja trzecia połówka. Pierwsza była dwa lata temu w Tarczynie. Dwie godziny biegania… to było trudne doświadczenie. Wysoka temperatura, otwarty teren, brak cienia. Czułem się jak boczek na patelni. Nie byłem przygotowany na takie warunki. Pod koniec moje uczestnictwo w tych zawodach nie miało wiele wspólnego z bieganiem.

Drugi to wiosna zeszłego roku i połówka w Warszawie. Tutaj także nie było za ciekawie. Źle rozłożyłem siły i pod koniec nie było wesoło. Udało się pobiec w 1:53. Gdybym lepiej rozegrał ten bieg z pewnością wynik byłby lepszy. Zdecydowanie za szybko pobiegłem pierwszą część zawodów.

Co teraz?
Patrząc na moje wyniki z jesieni to połówkę powinienem zrobić w 1:43. Ale wiem, że jestem jeszcze daleko od tamtej formy. Liczę po cichu na wynik w okolicach 1:47. Czy się uda? Czas pokaże. Mam jednak pretensje do siebie, że słabo przepracowałem zimę i myślę o 1:47 a nie np. 1:40… Najważniejsze to zacząć bardzo spokojnie. Będę się starał możliwie szybko zacząć biec swoim tempem. Przy takiej ilości biegaczy początkowo będzie mało miejsca i spory ścisk, więc nie będzie łatwo. W takich warunkach trzeba uważać na innych. W drugiej połowie mam zamiar znacznie przyspieszyć. Cel jest taki żebym miał sporo sił na druga polowe. Mam nadzieje, że uda mi się zrealizować założenia i na metę wbiegnę z uśmiechem zatrzymując zegarek z czasem 1:4x  (moja życiówka to skromne 1:53:25).

Przede mną jeszcze ważne treningi, aby na niedzielę być w optymalnej dyspozycji. Dziś podbiegi – 8×45 sek. a w czwartek interwały 8x2min. W zależności od samopoczucia w piątek albo 30 minut powoli albo wolne. Pogoda za oknem niestety nie rozpieszcza.
Zimo: wyp%^*@$%& !!!

O czy należy pamiętać w najbliższa niedzielę czyli kilka rad dla debiutantów:

– zapoznaj się z informatorem,
– przybądź na miejsce startu przynajmniej godzinę wcześniej. Będzie dużo ludzi, korki, kłopoty z parkowaniem… pamiętaj o tym. Sugeruję przybyć na miejsce publicznym transportem. W ten sposób zaoszczędzisz sobie stresu związanego  z szukaniem miejsca parkingowego,
– pamiętaj o obcięciu paznokci u stop parę dni wcześniej. Za długie mogą spowodować obicia i sińce,
– dobrze nasmarować wazeliną lub sudocremem miejsca narażona na otarcia. Faceci niech pamiętają o zaklejeniu sutków plastrem – czasami może to być przydatne (zwłaszcza gdy będzie padać deszcz – pod wpływem mokrej koszulki zwiększa się tarcie),
– rano śniadanie powinno być  lekkie ale pożywne,
– folia ratunkowa – do nabycia w aptece za parę złotych. Pogoda jest niepewna. Będzie pewnie parę stopni lub w okolicach zera. Ja się ubieram na krótkie spodenki plus bluza na długi rękaw. Rok temu biegłem w długich spodniach – było za gorąco. Aby nie zmarznąć przed startem będę miał na sobie folie, która potem złożę i wyrzucę.
– dobre nastawienie i dobry humor,

Apel – ustaw się w swojej strefie startowej, zgodnie z kolorem Twojego numeru startowego. Będzie dużo zawodników. Pamiętajmy, że nie biegniemy sami. Znasz swoje możliwość. Nie ustawiaj się za blisko startu.  Sprawmy aby dla każdego zawody były przyjemne. Szanujmy się. Niech to będzie nasze święto biegowe.
Powodzenia i do zobaczenia na mecie !!!

Kancelaria Sportowa Staszewscy – twój trener

Grudzień 3, 2012 Dodaj komentarz

Tydzień temu przedstawiłem Wam recenzje wirtualnego trenera miCoach. Teraz przyszedł czas na przedstawienie prawdziwego, żywego trenera.

Latem tego roku myśląc o Maratonie Warszawskim zacząłem szukać planu treningowego dla siebie. Chwile wcześniej próbowałem biegać wg Firsta, jeszcze wcześniej próbowałem sił z Daniels’em. Jednak czułem się trochę zagubiony w gąszczu informacji i miałem problem z doborem odpowiednich obciążeń treningowych. Zależało mi na dobrym przygotowaniu do jesiennego maratonu. Przeszukałem internet aby znaleźć rozwiązanie dla siebie. I tak po lekturze bloga Wojtka Staszewskiego natrafiłem na jego Kancelarie Sportowa. Poczytałem co ma Kancelaria do zaoferowania i się zgłosiłem.

Wojtek, właściciel Kancelarii jest znaną postacią w środowisku biegowym. Jest autorem bloga http://staszewskibiega.blox.pl/html, prowadzi w „Gazecie Wyborczej” akcję „Polska Biega„. Pisze regularnie dla czasopisma Bieganie. Jest bardzo dobrym zawodnikiem z życiówką 2:49 w maratonie. Przebiegł przeszło 40 maratonów. Wojtek cały czas „trzyma” poziom biegowy. Co dla nas najważniejsze – jest trenerem.

I tak powierzyłem swoje bieganie doświadczonemu zawodnikowi.

Oferta Kancelarii skierowana jest dla wszystkich. Od początkujących biegaczy po zawodowców startujących w zawodach.

Trening

Jak wygląda współpraca z Kancelarią?
Co miesiąc dostajemy nową rozpiskę zawierającą szczegółowy opis treningów na poszczególne dni. W zależności od tego jaki jest nasz główny cel, poszczególne treningi są ustawione tak aby w kluczowym momencie być u szczytu formy.

Tydzień treningowy dzielimy na 3 etapy (w zależności od tego ile razy w tygodniu chcemy i mamy czas biegać – jest to ustalane indywidualnie zaraz na początku). Podbiegi – wcześniej nie trenowałem podbiegów. Nie zdawałem sobie sprawy, że tak niepozorne ćwiczenie może mieć taki wpływ na nasza sile. Wiem o tym ze cotygodniowe serie podbiegów na Górce Szczęśliwickiej w dużym stopniu wzmocniły moje nogi. Teraz podbiegi w trakcie zawodów nie chcą są dla mnie straszne. Kolejny etap to interwały z krótkimi seriami gdzie ćwiczymy szybkość. Na weekend jak zawsze długie wybiegania. Baaaardzo wolne. Jak dla mnie za wolne. Początkowo nie moglem się przestawić aby biec 1,5 godziny w tempie 6:15 – 6:30 Ale w tym wolnym tempie jest metoda. Budujemy wytrzymałość. Przekonałem się o tym i już nie narzekam, że muszę wolno biegać.

Co jakiś czas Kancelaria organizuje wspólne treningi. Tutaj jest jedna rzecz, której mogę się przyczepić. Otóż brakuje spotkania z trenerem (od nowego roku ma się to zmienić) na samym początku współpracy. Ważne jest aby pokazać kilka istotnych kwestii na temat biegu. Jak np. technika. Biegacz amator nie wie np. jakie błędy popełnia podczas biegu. Sylwetka, ręce itp…. Taki pierwszy trening pod okiem trenera może być bardzo pomocny zwłaszcza dla biegacza stawiającego pierwsze kroki. Wiadomo, że jeśli już biegamy dość długo to ciężko nam się przestawić i pozbyć się złych nawyków.

Plusy są takie ze trener zawsze służy nam pomocą. Można zadzwonić, napisać, porozmawiać również o kwestiach okołobiegowych (porady, dieta, zdrowie). Jeśli istnieje taka potrzeba nasz plan treningowy jest modyfikowany na bieżąco.

Podsumowanie

Polecam wszystkim treningi z Kancelaria. Jest to płatne rozwiązanie ale naprawdę warto.
Porównywałem oferty innych firm i trenerów. Na tym tle Kancelaria jest jedna z tańszych firm, a ma do zaoferowania więcej niż inne tego typu instytucje. Także tym bardziej warto sprawdzić ich ofertę.

Ja zaczynam dalej trenować z Wojtkiem od styczna. szykując się na wiosenny maraton.

Teraz jestem w trakcie roztrenowania. Moje roztrenowanie jest na tyle duże, że nawet nie daje rady biegać dwa razy w tygodniu 😦 Generalnie do 15 grudnia będę odpoczywać. Natomiast od połowy miesiąca „uruchamiam”  się biegowo tak aby od stycznia wejść w plan przygotowujący mnie do Łodzi.

W najbliższym czasie będziecie mogli przeczytać na blogu na temat skarpet kompresyjnych oraz recenzję Garmin 610.

Skoro teraz jestem w trakcie roztrenowania i wieczorami nie biegam to co robić, gdy zapada zmrok? 🙂
Ja siadam przed telewizor i oglądam serial o zombie – obecnie jestem na początku trzeciego sezonu. Polecam 🙂

a po zombie czas na American Horror Story – polecam zwłaszcza drugi sezon.

Adidas miCoach – Twój trener osobisty – test, recenzja

Listopad 18, 2012 1 komentarz

Czym jest miCoach – to nic innego, jak osobisty trener elektroniczny.

Wstęp
Moja przygoda z aplikacją zaczęła się od ściągnięcia na telefon iPhone darmowej aplikacji miCoach z iTunes.
https://itunes.apple.com/pl/app/micoach/id383809424?mt=8 Wygenerowałem swój pierwszy plan i zacząłem biegać 🙂

Jest kilka możliwości rozpoczęcia przygody z miCoach. Pierwsza i najprostsza to właśnie telefon iPhone z pobraną aplikacją. Dzięki gps w telefonie i poleceniom wydawanym przez słuchawki, możemy w pełni realizować treningi w oparciu o tempo biegu. Jest to najtańsza opcja trenowania z miCoach. Kosztuje 0 zł. Jedynie trzeba posiadać iPhone’a (lub telefon z systemem Android z gps – nie testowałem). Jeśli chcemy wzbogacić swoje treningi o pomiar tętna, wtedy do telefonu możemy dokupić przystawkę miCoach connect do iPhone’a. Koszt około 250 zł – ciężko dostać. Widziałem tylko w jednym adidas CONCEPT STORE. W GO Sport np. nie ma. Można także zakupić zestaw do iPhone’a z sensorem do buta (Speedcell – wtedy treningi są oparte o tempo). Od niedawna jest także dostępna przystawką działająca w technologi Bluetooth, która może działać z Androidem.  Tak naprawdę to jest sam czujnik tętna – bluetooth.

miCoach Pacer

Ostatnia opcja to zakup miCoach Pacer. Cały zestaw do biegania bez telefonu. Czyli czujnik tętna, słuchawka, oraz speedcell do pomiaru szybkości. Opcja droga, około 500 – 600 zł. Tutaj pojawia się pytanie czy nie lepiej dołożyć jeszcze para stówek i kupić np.  Garmina z GPS 🙂

Czym jest miCoach
miCoach to nasz trener. miCoach to portal www. Serwis ten to serce systemu. Telefon czy pacer jest tylko narzędziem, które komunikuje się z serwisem http://www. System treningowy został opracowany przez Grega McMillana – guru trenerów amerykańskich 🙂

Dla kogo
miCoach jest przeznaczony dla ludzi uprawiających wiele dyscyplin sportowych. Ja napiszę o bieganiu.
Serwis www daje nam możliwość utworzenia treningu dla rożnych poziomów zaawansowania. Początkujący biegacz wygeneruje plan aby przebiec pierwsze 10 km. Jest możliwość utworzenia planu aby zrzucić zbędne kilogramy, poprawić szybkość. Poza treningami biegowymi można zaplanować treningi uzupełniające. Jest tego naprawdę sporo. Dobra rzecz to wiele poziomów zaawansowania. Plany mogą nam pomóc ukończyć maraton np. w 2:30 🙂

miCoach to idealne narzędzie dla początkujących, którzy potrzebują planu, kontroli i systematyczności w treningach.

Jak zacząć:
http://micoach.pl/content/view/jak-zaczac

Sprzęt

iPhone z zestawem miCoach Connect

Zestaw miCoach Connect. W pudelku otrzymujemy czujnik pomiaru tętna oraz bardzo wysokiej jakości pasek do zamocowania czujnika. Biegałem w Timex’ie, Garmin’ie, Polarze oraz Sigmie. Naprawdę pasek Adidasa robi różnice. Gdzieś w jakiejś recenzji czytałem pochwały na ten temat – potwierdzam. Muszę przyznać, że pasek Adidasa jest najbardziej ergonomiczny ze wszystkich, w których biegałem wcześniej.
W pudełku jest oczywiście także przystawka do telefonu, która ma za zadanie odczytać pomiar z czujnika. Wszystko działa w technologii ANT+ . Design małej przystawki idealnie pasuje do iPhone. Tutaj info dla użytkowników nowego telefonu iPhone 5.  Ze względu na inne łącze nie będą oni w stanie podłączyć miCoach Connect. Dla nich pozostaje nowa wersja miCoacha działająca w technologii Bluetooth. Nie wiem czy jest już dostępna na polskim rynku oraz ile kosztuje, ale ważne, że jest.

Treningi

Po zdefiniowaniu naszego celu i określeniu ile razy w tygodniu chcemy biegać, system ustala nam treningi.
W skrócie można je podzielić na 3 typy. Interwały w czerwonej strefie, biegi z narastającą prędkością (z szybkim finiszem) oraz długie wybiegania w zielonej strefie.

Trening w czerwonej strefie oparty o GPS

Jednym z typów treningu są interwały. Krótkie odcinki w czerwonej strefie przy maksymalnym wysiłku. Idąc na trening możemy wybrać czy trenujesz w oparciu o tętno czy o tempo. Interwały moim zdaniem (i Bartka) należy biegać wg tempa. Tętno nie zdąży spaść do odpowiedniego poziomu po zakończeniu serii. Z drugiej strony pomiar gps jest na tyle niedokładny, że opóźnienie w podaniu aktualnego tempa jest tak spore, że te treningi wykonujemy trochę na wyczucie. Widać to na screenie powyżej, gdzie „falowanie” jest spore.  Tutaj widać przewagę zestawu pacer, gdzie pomiar szybkości odbywa się za pomocą czujnika w bucie i pomiar tempa jest natychmiastowy.

Trening oparty o tętno

Powyżej przykład treningu opartego o strefy tętna. Ładny wykres i ocena na koniec treningu 100%.  Czyli w 100% zrealizowałem trening i trzymałem się założonych stref 🙂

Mój plan

W miCoach wygenerowałem sobie dwa plany. Pierwszy miał mnie przygotować do Biegu Niepodległości. Biegałem z nim prawie miesiąc. Zważywszy na to, że ostatni tydzień przed zawodami byłem chory i zrobiłem tylko jeden trening, a udało mi się pobiec w 47:17 (nadal byłem trochę przeziębiony) to uważam, że miCoach dobrze przygotował mnie do zawodów. Teraz jestem w trakcie planu do Półmaratonu Mikołajów w Toruniu, który mam zamiar pobiec na początku grudnia.
Plan jest ciekawy. Poszczególne treningi są urozmaicone. To jest plus. Treningi nie są łatwe. Wymagają od nas włożenia wysiłku. A przecież o to chodzi. Moim zdaniem brakuje podbiegów. Jest to ważny element treningu. Wierze w to,  że pomaga budować sile i polepszyć wyniki.  Z drugiej strony w jaki sposób miałby zostać zdefiniowane podbiegi w miCoach? Tutaj się kłaniają ograniczenia programu. Z jednej strony można modyfikować plan poprzez przesunięcia treningów między poszczególne dni. Nie można jednak utworzyć własnego treningu. I to jest największa wada tej aplikacji. Brak możliwości dodania własnego treningu oraz brak możliwości edycji poszczególnych treningów. Czasami są dni kiedy nie masz czasu biec przez półtorej godziny i chcesz skrócić trening. Możesz dodać jedynie własny trening na zasadzie free run.

Przed rozpoczęciem treningu mamy możliwość wyboru ulubionej playlisty oraz zakresu instrukcji wydawanych przez trenera. Komendy, które otrzymujemy w trakcie treningu są zrozumiałe i czytelne. Miły głos informuje na co kilometr o czasie, tempie oraz o strefie, w której aktualnie jesteśmy. Gdy w trakcie treningu przekraczamy zakres tętna lub tempa (w zależności wg którego parametru trenujemy) głos w słuchawkach informuje nas aby zwolnić, lub przyśpieszyć.

Strefy

Na końcu, ale rzecz najistotniejsza. Od tego powinien zacząć się tekst. Treningi realizujemy w oparciu o określone strefy.  I tu jest problem. Można wyznaczyć strefy na wyczucie lub w oparciu o posiadaną wiedzę o swoim organizmie (tak jak ja – ale czy dobrze to zrobiłem?). Można skorzystać z Assessment workout. Jest to dobre rozwiązanie, ale trzeba je wykonać dokładnie i to najlepiej kilka razy (kilka dni przerwy). Chodzi o to, że za pierwszym razem zrozumiemy, gdzie jest nasza czerwona strefa. Wtedy –  z tą wiedzą cały pomiar będzie bardziej dokładny za drugim razem.
Idealnym rozwiązaniem jest oczywiście wykonanie badań wydolnościowych i określenie progów przemian beztlenowych oraz określenie HRmax. Jednak kto z początkujących biegaczy (a miCoach jest głownie dla nich) będzie wydawał parę stów na takie badanie?
Gdy jesteśmy już po kilku treningach i stwierdzamy, że w danej strefie jest za lekko lub za ciężko, mamy możliwość zmodyfikowana poszczególnych stref.

Ustalanie stref

Posumowanie

Minusy
–  brak możliwości utworzenia własnych treningów,
– konieczność dokładnego określenia stref dla uzyskania optymalnych efektów treningu (do końca to nie jest wada, jednak błędne określenie stref może się zakończyć nieefektywnym treningiem),
– stosunkowo wysoka cena Pacer’a

Plusy
– prostota,
– możliwość wygenerowaniu planu dla wielu stopni zaawansowania i najpopularniejszych dystansów,
– ćwiczenia uzupełniające,
– wysokiej jakości czujnik tętna z paskiem,

Chcesz przebiec pierwsze zawody na 10 km lub półmaraton? Nie wiesz jak się przygotować – miCoach jest dla Ciebie.
Jeśli jesteś początkującym lub już trochę doświadczonym  biegaczem i przeraża Ciebie ilość różnych planów treningowych dostępnych w internecie to miCoach jest dla Ciebie. Jeśli masz dylemat czy trenować z FIRST’em, czy Danielsem. Jeśli obawiasz się, że nie dasz rady „trzymać” się planu to miCoach jest dla Ciebie. W trakcie treningu nie ma taryfy ulgowej. Biegając interwały z rozpisanym treningiem na kartce, gdy zabraknie Ci sił to po prostu odpuszczasz. miCoach Ci na to nie pozwoli. Będziesz dostawał komendy do ucha, które zmobilizują Ciebie do zakończenia treningu.

Moim zdaniem miCoach to bardzo dobry produkt. Jest to idealny prezent dla biegacza stawiającego pierwsze kroki lub takiego, który gubi się w ilości rożnych planów treningowych. Zaawansowani biegacze także znajdą coś dla siebie. Jednak brak modyfikacji poszczególnych treningów może być mała wadą dla tych, którzy mają swoją wizję trenowania i nie chcą się w 100% podporządkować wirtualnemu trenerowi.
Jeśli masz iPhone’a lub androida – nie zastanawiaj się dłużej. Ściągaj aplikację, wygeneruj plan i idź pobiegać…. 🙂

Na zakończenie wielkie dzięki dla adidas Running Polska za udostępnienie miCoach‚a do testów.

Jesienny maraton i takie tam

Lipiec 1, 2012 Dodaj komentarz

Dokładnie za 84 dni punkt kulminacyjny tego sezonu biegowego, czyli Maraton Warszawski.

Z mną udany start na Mazurach, gdzie pobiegłem z czasem 04:04:55. Apetyt na wynik na jesień jest spory. 3:40 – 3:45 – to jest ambitny cel. O 3:30 mogę jeszcze pomarzyć. W przyszłym roku.

W lipcu start kontrolny na 10 km w XXII Bieg Powstania Warszawskiego (w poniedziałek ruszają zapisy – http://wosir.waw.pl/imprezy/823). W sierpniu długie wybiegania a we wrześniu start w połówce w Tarczynie. Taki jest plan na najbliższy czas.

Konsekwentnie trenuje zgodnie z planem przygotowanym przez Wojtka Staszewskiego (Kancelaria Sportowa).


W 100% ufam temu co mi rozpisał i treningi wykonuje bardzo sumiennie. Mam nadzieję, że przyniesie to pozytywny wynik w Maratonie Warszawskim, czego owocem będzie mocne złamanie 4 godzin.  Trener wyznaje zasadę długo i wolno lub krótko i szybko. Tylko, że to wolno w moim przypadku jest takie wolne że hej 🙂 Ale czego się nie robi dla efektów. Ufam i wierzę, że jet w tym cel.  Sam na pewno lepiej bym nie trenował.

W czerwcu pobiłem rekord jeśli chodzi o przebiegnięty dystans. Nabiegałem 176 km. Czy to dużo czy mało. Nie wiem 🙂

Od czerwca trenuję z Wojtkiem. Tydzień biegowy składa się z czterech treningów. Każdy jest inny. Są podbiegi, są interwały, długie wybiegania, ćwiczenia, rozciąganie….słowem wszystko 🙂

Już niedługo obiecany test zegarka Timex IRONMAN® RACE TRAINER . Przebiegłem z nim Maraton Mazurski i muszę przyznać, że był dzielnym kompanem podczas przygotowań jak i samego biegu.

Katastrofa

Czerwiec 17, 2012 3 komentarze

Inaczej tego nie można nazwać. Wczorajszy wynik w meczu z Czechami jest katastrofą. Nie będę oceniać trenera, drużyny i poszczególnych meczy. Od tego są „eksperci”.  Ja pomimo ogromnej sympatią do tej drużyny jestem zasmucony tym, że to już koniec naszego udziału w Euro 2012. Wielką szkoda. Mam tylko nadzieję że nowy trener nie rozsypie tej drużyny. Uważam, że podstawy są. Jest skład młodych i ambitnych chłopaków. Nawet Ci przyjezdni, pokazali jak grać z orzełkiem na piersi. Do sukcesu zabrakło……

Tutaj w trakcie przerwy w meczu z Grecją, kiedy było tak dobrze…

W bieganiu niestety także katastrofa. Za tydzień Maraton Mazury.
A ja musiałem zrezygnować z dwóch treningów w tym tygodniu oraz skrócić dzisiejsze wybieganie z dwóch godzin do jednej. Dlaczego…
Zatrucie pokarmowe. We wtorek stało się coś złego. Coś zjadłem. Najpierw ból brzucha, temperatura, a potem wielokrotna wizyta tam gdzie król chodzi piechotą. I tak do piątku. Od soboty jest lepiej. Niestety mam kłopot z apetytem.  Ciężko mi zjeść coś więcej.  A przecież teraz powinienem się „ładować”.
Dziś musiałem iść biegać. Aby choć trochę utrzymać formę. Nie było łatwo. Czułem się jak Polacy w meczu z Grecją. Bez prądu. Przed maratonem mam jeszcze dwa treningi – mam nadzieje, że będzie lepiej. Póki co jestem przerażony i już rozważam plan zejścia z trasy w razie czego, jak nie będę w stanie dalej biec.

No nic. Mam nadzieję, że problemy żołądkowe się już kończą. Mam nadzieję, że zdołam się naładować odpowiednio przed zawodami. Czekam z niecierpliwością na Mazury i nie chciałbym odpuszczać.

Mazury czekają…

Najwyżej jeśli nie sportowo, to będzie to przyjemnie spędzony weekend na Mazurach z moją rodzinką.

P.s. Pozdrawiam wszystkich „ekspertów”, którzy wypowiadają się w TV na temat polskiej piłki – co wy osiągnęliście grając na boiskach w reprezentacji…. ?

Kategorie:Treningi, Zawody

Maj – podsumowanie, nowy plan i Euro

Czerwiec 7, 2012 1 komentarz

Maj

Czas na małe podsumowanie zeszłego miesiąca. Maj to okres startów na 5 km i przygotowań do czerwcowego Maratonu Mazury.  Na pierwszy ogień poszedł Bieg Konstytucji 3 Maja i pierwsza oficjalna życiówka na tym dystansie. Wyszło – 23:05.

Tydzień później nietypowe zawody GO Run i bieg górski na Górce Szczęśliwickiej na 5 km (w praktyce było to jakieś 4,20)

W tych zawodach mój wynik to 0:23:11. 
Podbiegi i szybki bieg był świetnym treningiem przed Accero Ekiden, gdzie biegłem z Blogacze II na 5 km. Tam był progres ale niewielki. Udało się nabiegać 0:22:59. Czyli kolejna poprawa. Bardzo się cieszyłem, że nie stoję w miejscu.  Z zawodów na zawody potrafię biec coraz szybciej.

Punkt kulminacyjny to Bieg Ursynowa. Co prawda był zaraz na początku czerwca, ale wrzucam go do posumowania majowego biegania.

Ta „piątka” to świetny wynik 0:21:50 🙂
Czas jest bardzo dobry, ale już mam ochotę na więcej. Wiem, że jest jeszcze szansa urwać parę sekund. W miesiąc poprawić się o ponad minutę to sporo. Fakt jest taki, że trasa na Ursynowie była naprawdę szybką. Stąd też pewnie udało się zyskać parę sekund.

Treningi

Cieszy mnie, że kilometrażowo jestem już teraz, tam gdzie byłem rok temu w szczycie sezonu (czyli sierpień, wrzesień). Biegam systematycznie co drugi dzień. W weekend, jak czas pozwala to dwa razy. Czyli wychodzi 4 razy tygodniowo. I tutaj pojawia się mały problem. Ostatni miesiąc próbowałem trenować wg Firsta. Tam są tylko trzy treningi w tygodniu. I tak drogą eliminacji, kolejny plan idzie w odstawkę. Po prostu nie leży mi ten plan. Jest ciekawy, trudny ale nie mogę powiedzieć, że realizuję go w 100%.

Nowy plan
Skoro stary plan poszedł w odstawkę, czas na nowy. I tutaj obiecałem sobie, że będę się go trzymać choćby nie wiem co. Plan ma mnie przygotować do Maratonu Warszawskiego  i podreperować jeszcze formę przed Maratonem Mazurskim.
Co ważne. Nowy plan to nie jest mój wymysł. Zgłosiłem się do prawdziwego trenera 🙂  Tak. Mam prawdziwy plan treningowy stworzony dla mnie. Biorąc pod uwagę moje możliwości i dotychczasowe osiągnięcia mój nowy (pierwszy) trener wygenerował plan ćwiczeń na czerwiec. Bardzo się z tego cieszę. Obecnie jestem po drugim treningu i muszę powiedzieć, że nie mogę się doczekać weekendowych wybiegań. Myślę, że nie ma co dalej kombinować z planami na własną rękę. Nie wiesz czy robisz dobrze czy źle. Nikt tego nie kontroluje. A teraz będę wiedział co robić i jak. A najważniejsze. Będzie ktoś, kto kontroluje i analizuje moje bieganie.
Więcej o trenerze i samym planie napiszę na koniec miesiąca. Po maratonie 🙂

Koko Koko Euro spoko
Trwa piłkoszał. Nie da się uciec od tematu Euro nawet na biegowym blogu.  Jutro wielki dzień. Początek UEFA EURO 2012. Mecz otwarcia – Polska – Grecja. Zaczyna się ciekawy okres w naszym kraju. Mieszkańcy miast, gdzie odbywaj się mecze muszą się przygotować na………….wszystko 🙂

Piłka nożna mnie interesuje. Ciekawią mnie rozgrywki ligowe. Wielkim kibicem na pewno nie jestem. Ale piłka jest mi bliska. Kibicuję mojej ligowej drużynie. Mam szczęście pracować w pewnej firmie, która jest sponsorem Euro 2012. Dzięki temu mam ten kawałek papierka na zdjęciu powyżej i jutro o 18.00 będę kibicował na Stadionie Narodowym naszym chłopakom. Trzymam kciuki za dobry występ Roberta Lewandowskiego, Rafała Murawskiego, Kuby, Łukasza Piszczka – za całą drużynę. Wierzę, że jesteśmy w stanie zajść naprawdę daleko…… 🙂

Polska !!!!! 🙂