Strona główna > Zawody > 34. Maraton Warszawski – relacja (Nie) bohater Narodowego

34. Maraton Warszawski – relacja (Nie) bohater Narodowego

Październik 1, 2012 Dodaj komentarz Go to comments

(Nie) bohater Narodowego,  Stadion Klęski Narodowej (dobry tytuł zapożyczony z staszewskibiega.blox.pl)

Zacznijmy od pozytywów. Życiówka jest.  Dlatego, że trasa na Maratonie Mazury nie miała atestu i podobno była trochę krótsza. Więc jakiś tam sukces wczoraj odniosłem. Ale plan był inny. Znacznie inny.

Usprawiedliwię się chorobą. Na kilka dni przed startem zakończyłem walkę z przeziębieniem. Chyba gripexy i aspiryna pozostawiły osłabienie w organizmie. Ale od początku…

Start
Ustawiłem się grzecznie pod tabliczką 4:00 z założeniem, że będę się trzymać grupki a w drugiej połowię trochę im odjadę (tak na marginesie do 35 km plan działał)

Przez pierwsze kilka kilometrów przedzierałem się przez tłum biegaczy. Nie ma co. Przeszło siedem tysięcy startujących robi swoje. Pierwsza połówka zgodnie z planem. Tempo na poziomie  5:30 co jak chyba potem się okazało mogło być trochę za szybkie.

Sama trasa bardzo fajna.

Słowa uznania dla kibiców. Sporo ludzi pod Mostem Poniatowskiego, na Ursynowie grupa ludzi wzdłuż trasy. Fajnie 🙂 Ciekawie było w parku Natolin. Nie wiedziałem, że taki ładny park jest w Warszawie. Co prawda było bardzo wąsko i niebezpiecznie – na podbiegu jeden z zawodników miał jakiś wypadek i leżał na drodze – służby ratownicze szybko dotarły na miejsce ale przez chwilę było bardzo wąsko kiedy jechała karetka – mam nadzieję, że nic poważnego się nie stało).

Wróćmy do mojej walki. W pewnym momencie wyprzedziłem „balonik” na 4:00. To był dobry znak. Czułem się dobrze. Czasami trochę bolały kolana ale ogólnie było dobrze. Woda, izotonik, banan. Korzystałem z punktów odżywiania.
Nie używałem żeli. Niektórzy dzięki temu odnieśli sukces. Inni odwrotnie. Ja nie chciałem ryzykować. Nie testowałem wcześniej.

Po przebiegnięciu 21 km starałem się trochę przyśpieszyć. Na 30 km miałem zapas ponad minuty. Nawet prawie dwóch. I to chyba przyczyniło się do porażki. Wiedziałem, że jak mam zapas to mogę zwolnić. A jak już zwolniłem to ciężko było przyśpieszyć.

Do 36 km było w miarę. I tutaj się skończyło. Skończyła się benzyna w moim pojeździe. Silnik przestał pracować. Auto stanęło. Było tak blisko, a zarazem daleko. W tempie 7:00 nie da się pobiec na założony wynik. I tak przegrałem walkę ze sobą. Zabrakło sił. Głowa w sumie chciała. Nogi i mięśnie już nie. Człapałem do 40 km. Potem zobaczyłem z daleka stadion i jakoś się zebrałem. Coś tam jeszcze pobiegłem, ale byłem „biegowym zombie” 🙂

Wbiegłem na stadion. Słyszałem wrzawę zgromadzonych kibiców. Naprawdę fajne uczucie. Tradycyjnie niesiony euforią szybko finiszowałem. Ukończyłem swój trzeci maraton. Na mecie zameldowałem się z czasem 04:04:38.
Wynik poniżej oczekiwań…

Zawody i organizację oceniam bardzo dobrze. Start na moście to strzał w dziesiątkę (na połówce start był w tym samym miejscu). Meta na Stadionie Narodowym – bajka. Kibice dopisali. Był doping, była atmosfera.  Trasa dobrze zabezpieczona, wystarczająca ilość punktów odżywczych. Na mecie pyszna pomidorowa 🙂 Jedyny mankament to zmyłka na starcie z „miejscem startu”. Balon był w innym miejscu, niż pomiar czasu co mogło zmylić w którym momencie rozpocząć pomiar czasu na zegarku.

Teraz tydzień z lekkim treningiem. W niedzielę Biegnij Warszawo w tempie chyba rekreacyjnym. Co dalej, zobaczymy… Na wiosnę chyba będziemy znowu próbować złamać 4:00 i to nawet o 15 – 20 minut. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Na pewno zebrałem kolejne doświadczenie i wiem, że na następny maraton będę jeszcze mądrzejszy.

Cyfry:

Wyniki nieoficjalne:
http://www.maratonwarszawski.com/files/34maratonwarszawski_2.pdf

Liczba zawodników zgłoszonych do startu w imprezie: 9236
Liczba nadanych numerów startowych: 7748
Liczba zawodników na starcie: 6913
Liczba zawodników, którzy ukończyli bieg w limicie czasowym: 6769
Liczba kobiet biorących udział w biegu: 745

Zdjęcia wkrótce.

Advertisements
  1. Październik 1, 2012 o 9:44 pm

    Gratulacje Marcin! Ja miałem prawie identycznie – prawie 2 minuty zapasu na połówce i to się zemściło, odpadłem poważnie po 33km i straciłem ponad 9 minut do zaplanowanego czasu. Ale nic to, będziemy bić życiówki na wiosnę po solidnie przepracowanej zimie, co nie 🙂 ?
    Ja też startuję w Biegnij Warszawo, może uda się nam spotkać 🙂 Powodzenia Bohaterze!

  2. Październik 2, 2012 o 8:16 pm

    Gratulacje ukończenia maratonu. Powtórzę po przedmówcy…:) miałem to samo :)Chciałem złamać 4h i się nie udało. do 34km szło suuuper. Ale później uda stwierdziły, że niedzielę czas zacząć :). i doczłapałem się w czasie 4:14 😦 cóż w Krakowie w kwietniu będę się poprawiał. Na BW postaram się być 😀 pakiet już odebrany.
    Pozdrowionka.

  3. Październik 5, 2012 o 10:03 am

    Dzięki – dokładnie Leszek – na wiosnę Ty schodzisz poniżej 3:30 a ja się zbliżam jak najbardziej do tego wyniku. To będzie tak naprawdę mój trzeci sezon więc podstawy są i „baza” jest 🙂

  4. Październik 5, 2012 o 1:31 pm

    byle do wiosny!
    mnie nie wyszedł maraton wiosną tego roku, wypiąłem się na ten dystans i za pół roku mam zamiar się odkuć z nawiązką!:)

  1. Styczeń 10, 2013 o 3:52 pm

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: