Strona główna > Uncategorized, Zawody > 7. Półmaraton Warszawski – relacja

7. Półmaraton Warszawski – relacja

Smak radości i porażki. Takie mam odczucia po wczorajszym półmaratonie.
Z jednej strony mam na koncie życiówkę: 01:53:25.  Wynik o 7 minut lepszy niż w zeszłym roku (Półmaraton w Tarczynie – wtedy byłem w pełni przygotowań do Maratonu Warszawskiego i można powiedzieć, że była forma ). Z drugiej strony po cichu liczyłem na 1:45. Do 11 – 12 km było to realne i biegłem zgodnie z planem. Niestety potem było coraz gorzej. Zabrakło mi sił. Zdecydowanie. Ale od początku….

Fantastyczna atmosfera. Start na moście w okolicach Stadionu Narodowego to świetny pomysł. Ja startowałem w grupie na 1:45 także pobiegliśmy jakieś 7 minut po elicie. Ze względu na ilość zawodników start odbywał się falami. Dobry pomysł, ale z tego co czytałem to grupa na 2:00 startowała pół godziny po pierwszym strzale startera. Pół godziny w tym chłodnym wietrze…współczuję…

Do 10 km tempo poniżej 5 min. Biegło się bardzo przyjemnie, pomimo silnego wiatru. W momencie zbliżania się do Agrykoli przyszedł kryzys. Chyba za szybko biegłem. Miałem w planie pod koniec jeszcze przyspieszyć. W efekcie braku energii zwolniłem. Sam podbieg na Agrykolę… no cóż… lekko nie było…ale dałem radę.

Od 16 km to już był koszmar. Biegłem resztkami sił.

Wyciągam wnioski z tego startu. Dwie kwestie, które zaważyły na wyniku poniżej oczekiwań to:
– ciut za mało treningów,  dwa – odżywianie.  Autentycznie dałem ciała, poprzez nieodpowiednie naładowanie się energetyczne przed startem. Ok, dzień wcześniej zjadłem makaron itp, ale to za mało. Pod koniec biegu widziałem, że nie ma mocy, skończyła się benzyna. Biegłem niesiony siłą walki i chęcią osiągnięcia celu, ale to było za mało na dobry wynik. Siła umysłu doprowadziła mnie do mety.

Myślałem, że jestem lepiej przygotowany. Tak wynikało z treningów analizowanych z poziomu endomondo. Niestety oszukałem sam siebie. Ale o tym w inny poście na temat gps i dlaczego warto startować w zawodach (za parę dni). Napiszę tylko tyle, że wcześniejszy trening na podobnym dystansie pokazywał lepszy performance.

Kolejna refleksja to chyba temat odpuszczenia maratonu w Łodzi pod koniec kwietnia. Widzę, że nie jestem jeszcze przygotowany. Chyba nie ma sensu biec na końcu stawki. W debiucie w Warszawie miałem 4:39 i to był bieg na zaliczenie. Teraz już chcę pobiec w konkretnym celu. Dlatego chyba Łódź odpuszczenie, a pobiegnej w czerwcu (lepiej przygotowany) w Maratonie Mazurskim. Jeszcze się nad tym zastanawiam….

Przy okazji w kalendarzu moich biegów pojawiła się nowa pozycja. Sztafeta maratońska – Accreo Ekiden  pod koniec maja. Mam zamiar wystartować w niej w drużynie Blogacze. Forma będzie 🙂

Podsumowując wczorajszy występ. Nie jest źle, ale mogło być lepiej 🙂 Na pewno znowu jestem mądrzejszy. Muszę wypracować nowy plan treningowy, który zwiększy szybkość i siłę biegową.

Organizacja zawodów na piątkę. Nie ma się czego przyczepić. Punkty żywieniowe, oznaczenie trasy, medal, biuro zawodów, strefa dla zawodników po zakończeniu – wszystko ok.

Słuchawki Jabra miały swój debiut w zawodach – muszę przyznać, że spisały się bardzo dobrze. Zero zakłóceń i problemów z łącznością (większe kłopoty miał pulsometr Sigma – trzeba pomyśleć o czymś innym 😉 )

Niektóre zdjęcia są zabawne 🙂

Na biegowym liczniku mam już dystans 900,63 km  🙂

Advertisements
  1. Marzec 27, 2012 o 6:55 am

    Gratuluję życiówki! Ja stałam te nieszczęsne pół godziny w grupie 2:00 i owszem, przemarzliśmy okropnie.

    A co Ci się działo z Sigmą? Pytam z ciekawości, bo biegałam z ich pulsometrem i zawsze nawalał w dokładnie tych samych miejscach – w okolicach mostu Śląskodąbrowskiego, pomiędzy Poniatowskim i Świętokrzyskim i jeszcze gdzieś nad Wisłą. Szału można było dostać.

    • Marzec 27, 2012 o 10:18 am

      Dzięki wielkie 🙂
      Sigma traciła połączenie z pasem. Zwłaszcza w momencie gdy stałem w tłumie przed startem 🙂 W trakcie biegu momentami także chwilami widziałem no signal.

  2. Marzec 29, 2012 o 9:33 am

    Życiówka to życiówka 🙂
    Gratuluję!!!

  3. kgb
    Kwiecień 17, 2012 o 7:52 am

    Gratuluję życiówki! Głowa do góry i powodzenia w kolejnych startach.

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: